wideo

Jak nie mówić o stroju w kościele

3 lipca 2016

Na Mszę Świętą nie ubiera się szortów ani koszulek na ramiączkach. Z zasady. Z szacunku. A przede wszystkim z miłości. Ten „argument” słyszy się jednak najrzadziej. A szkoda.

W najnowszym filmie mówię o tym jak NIE mówić o stroju w kościele.

PS Nieśmiało ale wytrwale zapraszam do subskrybcji! ;-)

Zobacz inne wpisy

26 komentarzy

  • Reply Iwona 13 października 2016 at 22:41

    Ubiór kobiet – katoliczek jest dla mnie bardzo ważną kwestią od dłuższego czasu. Czy nam się to podoba czy też nie musimy przyznać, że obecne mody bardzo daleko odeszły od kanonu piękna i przyzwoitości. Wszechobecny luz sprawił, że już nie ma dla ludzi świętości, z ignorancją podchodzą do tego co ważne. Wiem, że wielu nie podoba się narzucanie norm ubioru ale Kościół nie jest po to by spełniać nasze zachcianki i abyśmy wybierali sobie co będziemy stosować, a co pominiemy. O ile można tłumaczyć się nieznajomością tematu w niektórych względach to niestety na temat ubioru i mody kobiecej obecnych czasów wiele już powiedziano. Jeżeli więc nie przyjmujemy tych prawd do serca i postępujemy wg naszego „widzi mi się” to za skutki będziemy kiedyś odpowiadać. Dla tych co z ironią podchodzą do tematu wystarczy zacytować Św. Ojca Pio – myślę, że jest On osobą jak najbardziej godną zaufania i usłuchania w tym względzie: (przed wejściem do Kościoła) „Zabrania się wstępu” mężczyznom z obnażonymi ramionami i w krótkich spodniach. Zabrania się wstępu kobietom w spodniach, bez welonu na głowie, w krótkich strojach, z dużym dekoltem, bez pończoch lub w inny sposób nie skromnie ubranych”.
    Można również sprawdzić treść objawień Maryjnych Zofia Nosko „Centuria ” – „Orędzia Zbawienia” Tom II 22. VI. 1983.

  • Reply К3 Коттедж 10 sierpnia 2016 at 06:24

    Gole nogi oznaka braku szacunku? Serio? Jak widze takie artykuly to mi sie odechciewa chodzic do kosciola. Rozumiem, miniowka, gole plecy – ok nie wypada, ale lepiej sie kisic w jeansach, niz ubrac spodniczke? Wtedy zacznie sie dopiero rozprszanie w kosciele, jak bedzie smierdzialo jak w tramwaju.

  • Reply PatternMaker 19 lipca 2016 at 15:25

    Ja mysle ze tak jak starsza Pani Ewa napisala ” najwazniejsze jest byc!!!” podpisujac sie pod tymi slowami Pani Ewy dodam ze jestem mlodym mezczyzna zaledwie 20 lat ale jak slusznie zostalo zauwazone ze dla mlodego takie cos jest nie dobre bo my nie lubimy jak ktos na dyktuje co i jak i kiedy, takim zachowaniami nasi rodzice dziadkowie a nie raz osoby duchowne nieswiadomie nas od kosciola odsuwaja a potem kazdy na kazdego z wymienionych grup ma pretensje czemu mlodziez nie chce chodzic do kosciola

  • Reply Mizman 17 lipca 2016 at 20:30

    Różnica między prezydentem/królem/papieżem/biznesem itp. a Jezusem jest taka, że Jezus jest przyjacielem. Kropka. A do przyjaciela przychodzę ubrany fajnie, swobodnie, tak jak lubię – przecież on mnie akceptuje, takim jakim jestem. Nie powinno się stawiać żadnych ograniczeń w doborze ubioru na spotkaniach z Jezusem. Przychodzę taki, jaki jestem w danej chwili mojego życia, na takim etapie rozwoju, dojrzałości, w danym momencie. Dobrze się czujesz w garniturze ? Proszę bardzo! Uwielbiasz kolory ? Wyraź siebie ! Lubisz krótkie spódniczki, szorty, bluzki na ramiączkach ? Bądź sobą! (nigdy mi nie przeszkadzały takie ubrania jako mężczyźnie).
    PS. Moje spostrzeżenie dotyczące ubioru ludzi na Mszach w Polsce: totalny smutek i szarzyzna. Na sto osób, tylko kilka ubranych w kolorowe stroje. Reszta to brąz, czerń, szarość … Jak na pogrzebie …

  • Reply MyPublicWiFi 16 lipca 2016 at 06:06

    Gole nogi oznaka braku szacunku? Serio? Jak widze takie artykuly to mi sie odechciewa chodzic do kosciola. Rozumiem, miniowka, gole plecy – ok nie wypada, ale lepiej sie kisic w jeansach, niz ubrac spodniczke? Wtedy zacznie sie dopiero rozprszanie w kosciele, jak bedzie smierdzialo jak w tramwaju.

  • Reply Kasia 15 lipca 2016 at 17:50

    Podobno mój pradziadek nie uznawał spódnic przed kolano,(nie tylko w kościele). Jeżeli ktoś wychodzi w mini lub szortach na ulicę, to mało wie o skromności w ubieraniu się, ale do tego można dojrzeć. Kwestia czasu i rozwoju duchowego. Kiedy przestałam zakładać krótkie sukienki do kościoła to w ogóle mój styl ubierania zyskał na skromności.
    Dlatego Jolu, kibicuję ci z serca, ale muszę upomnieć – nie wszystkie zdjęcia na Twoim instagramie powinny wystąpić.

    • Reply ola 29 sierpnia 2016 at 14:11

      nie osądzjcie abyście nie byli sądzeni

      • Reply Monika 7 września 2016 at 16:08

        ” O Panie najdobrotliwszy, jakżeś miłosierny, że sądzisz każdego według jego sumienia i poznania a nie według gadań ludzkich. […] Ludzie nie umieja dostrzec duszy, oni widza ciało i według tego ciała sądzą; lecz jak daleko niebo od ziemi, tak daleko myśli Boże od myśli naszych ” Dzienniczek. Pozdrawiam wszystkich. :)

  • Reply Milena 10 lipca 2016 at 19:43

    Podjęłaś temat, który męczy mnie od pewnego czasu. O ile dziwią mnie komentarze typu „nie powinnaś zakładać sandałów na Mszę” (autentyk, a to były piękne sandałki na koturnie i uważam, że prezentowałam się w nich bardzo elegancko!), to niepodważalne dla mnie jest, że strój „do kościoła” musi być godny i nie gorszyć. Mam jednak problem w sytuacjach, kiedy do kościoła pójść nie planuję, ale okazuje się, że mam zarówno taką możliwość, jak i czas. Chociażby przyklęknąć na chwilę na adoracji w drodze z/do pracy. Trudne są to wybory, bo czuję, że i Jezus i ja cieszylibyśmy się z takiej chwili dla siebie, a moje nogi, odziane tylko w szorty, wydają się w takim przypadku naprawdę błahym powodem, żeby z tego zrezygnować.

  • Reply Świeczek 7 lipca 2016 at 20:35

    Zarówno skromność, jak i dress code wymagają w kościele zakrytych ramion, spódnicy za kolana, okrytych nóg i pełnych butów. Ktoś powiedział, że wyznawanie wiary ma być proste? Choć ja tam lubię wyglądać porządnie i elegancko, a nie jak gimnazjalistka ;)

  • Reply Dobry Strój 7 lipca 2016 at 19:42

    55% odbioru drugiej osoby, to wygląd. Tak działa nasza podświadomość i to nie jest ocenianie – tylko tak psychologicznie jesteśmy skonstruowani :) Dlatego ubiór jest ważny. Gdy wybieramy się na egzamin czy rozmowę kwalifikacyjną, to staramy się wypaść dobrze i zależnie od typu pracy, dobieramy odpowiedni strój. Odkąd zaczęłam interesować się zasadami dress code’u w biznesie, to też bardziej zwracam uwagę na ubiór do kościoła… Tu można poczytać: http://www.dobrystroj.pl

  • Reply 7 lipca 2016 at 11:18

    Każdy mężczyzna jest inny – jeden na widok dziewczyny w szortach czy spódniczce mini popełni grzech, a innego to nie ruszy. Niemniej jednak, faktem jest, że istnieją mężczyźni, którzy na widok neiskromnie ubranej kobiety popełnią grzech. Stajemy się wtedy przyczyną czyjegoś grzechu, czy naprawdę tego chcemy? Bo ja osobiście nigdy nie chciałabym, żeby przez mój nieskromny ubiór jakiś mężczyzna popełnił grzech (a są tacy meżczyźni i trzeba mieć to na uwadze, a nie mówić, że „to nie mój problem”). Ubierając się nieskromnie prowokujemy do grzechu, czy tego chcemy czy nie :) A szorty zawsze są strojem nieskromnym i powodem do grzechu wielu mężczyzn. Poza tym, niezależnie od tego czy jesteśmy w kościele na Mszy Świętej, czy gdziekolwiek indziej, nasze ciało zawsze jest świątynią Ducha Świętego :) czy naprawdę chcemy więc emanować golizną?
    Uważam, że jeśli chcemy wyglądać z klasą i skromnie, to nie powinniśmy w kościele odkrywać ramion, kolan ani zakładać bluzek z mocno wyciętym dekoltem. Z miłości i szacunku zarówno do Boga, jak i do innych ludzi.
    Nie trafia do mnie argument, że „jest 30 stopni, więc ubieram się nieskromnie” :D Siostry zakonne w 30 stopniach chodzą w habicie i nie narzekają, oczwyiście my habitu na szczęście zakładać nie musimy, ale narzekanie że w spódnicy za kolano jest za gorąco jest dla mnie mocno przesadzone :) tak samo jak żadnej różnicy nie robi założenie bluzki z rękawkiem zamiast takiej bez rękawków.
    Osobiście jestem za tym, żeby ubierać się skromnie zawsze – nie tylko w kościele. Podkreślamy w ten sposób swoją godność i klasę. Lepiej emanować dobrocią serca i mądrością, a nie golizną :)

    • Reply ola 29 sierpnia 2016 at 14:33

      Problemem jest niezdrowe podejście do cielesności w naszym społeczeństwie. Gdyby nie wpajano nam od dziecka że niektórych części ciała należy się wstydzić, są one be, a dotykać to już wogóle fuj, to myślę że mężczyzni patrząc na obnażoną kobietę widzieliby po prostu drugiego człowieka a nie zakazany obiekt pożądania.
      Swoją drogą w/g powyższego rozumowania jeśli stworzyciel stworzył/a człowieka któremu dał/a możliwość podniecenia się na widok drugiego to dlaczego chce go za to karać nazywając to grzechem, za fizjologiczną reakcję z którą jesteśmy stworzni ?
      Czy nie wiesz że bardziej na wyobraznię działa to, co nie widoczne? jeden facet może się podniecić na widok dużego dekoltu a inny gdy widzi kobietę w długiej zabudowanej sukni bo uruchamia to jego wyobraznię…czy naprawdę chcesz tak ograniczać swoją wolność biorąc odpowiedzialność za potencjalne myśli drugiego człowieka i do tego dostosowywać swój ubiór..myślę że twierdzenie że szorty są powodem do grzechu wielu mężczyzn jest przesadą, delikatnie mówiąc. Sama noszę szorty i krótkie sukienki (jak większość dziewczyn w lecie) i nie zauważyłam przez to jakiegokolwiek poruszenia ze strony płci przeciwnej. Jedynym problemem jaki tu widze jest obsesyjne myśli na temat tego że ktoś może na mnie spojrzeć w taki czy inny sposób i coś sobie pomyśleć…życie jest za krótkie,

  • Reply Franek 7 lipca 2016 at 02:07

    Przesada

  • Reply Franek 7 lipca 2016 at 02:02

    Ja rozumiem szacunek do miejsca i Boga ale strój nie ma znaczenia ważne to co w sercu a jeżeli w Poniedziałek nie pamiętasz Niedzielnego kazania za to pamiętasz jak ubrana była sąsiadka to chyba coś tu jest nie tak

  • Reply Aga 6 lipca 2016 at 10:37

    Popłakałam się ze śmiechu gdy przeczytałam gdzieś, że długość spódnicy w kościele powinna zakrywać kolana bo.. to księża nie mogą się skupić na prowadzeniu mszy. Nie ukrywam, że negliż podczas Mszy oburza również żeńską część mojej rodziny, bo czy w tym samym stroju poszlibyśmy na spotkanie z królem, prezydentem, papieżem? Strój pokazuje nasz szacunek do Boga, wiary, miejsca kultu, pozostałych wierzących. Nie mówię o obowiązkowym garniturze, ale codzienne dżinsowe spodnie można by zamienić na nieco schludniejsze. Nie rozumiem natomiast matek, które pojawiają się w kościele ze swoimi pociechami w wieku szkolnym. Wybór garderoby na okazję niedzielnej Mszy powinien być w niektórych przypadkach nieco bardziej kontrolowany (ahh te trampki, krótkie spodenki, prześwitujące bluzeczki..), chociaż może to właśnie kwestia przykładu, jaki dajemy młodemu pokoleniu?
    Polecam fragment pokazujący obłudę dot. stroju, ale z tej drugiej strony – księży. Może Jolu jakiś filmik i o tym? Wyczekuję czegoś takiego w internecie od dawna :)
    https://www.youtube.com/watch?v=phYQ1bAdc8E
    Pozdrawiam!

  • Reply Maria 4 lipca 2016 at 09:23

    Dzień dobry, cześć !

    nie dajmy się zwariować! Sama kiedyś byłam w sytuacji o której mówisz w filmie – byłam ze znajomym w podróży, był upalny sierpniowy dzień więc mój strój to szorty do 3/4 uda i koszulka odsłaniająca ramiona, na którą na szczęście mogłam narzucić kurtkę jeansową. I tak się złożyło, że wylądowaliśmy na popołudniowej Mszy w losowej miejscowości po drodze. Przyznam, że czułam się nieswojo, ale tamtejsze parafianki nie dawały mi odczuć, że jestem powodem do zgorszenia…

    Wychodzę z założenia, że ubieram się dla siebie, ale też mój ubiór jest oznaką szacunku i dla siebie i dla innych. Poza tym, nigdy nie wiem jak się ubrać, więc na wszelki wypadek bezpieczna klasyka i nienachalna elegancja zawsze jest dobrym rozwiązaniem ;)

    Uważam, że tematem do osobnej dyskusji jest nieodpowiednie ubranie turystów przy zwiedzaniu kościołów np. w Rzymie. To jest jakaś plaga! Japonki, szorty, jakieś kawałki materiału przykrywające odcinek piersiowy…ale to się chyba wiąże z kulturą „zwiedzania” kościołów, która ma niewiele wspólnego z wiarą.

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że dzielisz się sobą ze światem ;)

    • Reply zygmunt 4 lipca 2016 at 15:26

      Z żonką podróżujemy i często zdarza się że do kościoła wchodzimy w turystycznym stroju (również w tygodniu) – jeśli już trzeba wejść w szortach i w bardzo letniej bluzce – to staramy się stać na uboczu by właśnie nie zbudzić zgorszenia w wiejskim kościółku. Oczywiście staramy się przygotować na takie okazje.
      Na pielgrzymkach pieszych często nie da się zastosować do tych „przepisów” – i tu sprawa jest usprawiedliwiona. Któryś z dominikanów bardzo fajnie o tym powiedział.
      Do kościoła należy ubierać się godnie.
      Jak wspominasz – często jest prowadzona dyskusja na ten temat. Powodem jest to że kobiety rzeczywiście często nieskromnie chodzą do kościoła. Dziwię się tylko że w innych religiach nie ma z tym problemu – nawet w zborach protestanckich są przepisy dotyczące wyglądu i nikt nie dyskutuje w tych tematach.

      • Reply Świeczek 7 lipca 2016 at 20:34

        Na jakich to pielgrzymkach i z jakich przyczyn nie da się dostosować do zasad skromności? Przeszłam 1000 km na Camino zachowując zasady skromności (zakryte ramiona, spódnica za kolano), ale może czegoś nie wiem?

  • Reply Anonimowa 3 lipca 2016 at 17:58

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2016/05/23/skromnosc-w-ubiorze-i-w-zachowaniu-z-objawien-nmp-oraz-pouczen-swietych-i-papiezy/ Polecam przeczytać i obejrzeć.

    Powinni nad sobą pracować. To nie istotne…jeżeli jesteśmy powodem do grzechu. Zacznijmy od siebie samych.

    • Reply Jola Szymańska 3 lipca 2016 at 22:03

      Powodem do grzechu?! :-D W jaki sposób ubranie szortów jest powodem do grzechu? W takim razie w ogóle strach je zakładać :-)

      • Reply Maria 4 lipca 2016 at 09:28

        Równie dobrze można powiedzieć, że gdyby Bóg chciał to by nas stworzył w ubraniach ;)
        Jestem jak najbardziej za skromnością, ale rozumianą o wiele inaczej niż wkładanie worów pokutnych i umartwianie się na wzór męczennic i „typowych oazówek”.
        Chociaż jak patrzę na obecne trendy w modzie to przerażają mnie wysoko zabudowane szorty, które kończą się w połowie pośladka. I jak z legginsami – zazwyczaj osoby, które tak się noszą nie mają czego pokazywać…

      • Reply Kasia 4 lipca 2016 at 19:39

        Tylko z tego zalinkowanego artykułu wynika, że nawet długie spodnie są niemoralne… Strach w ogóle iść do kościoła.

      • Reply Dobry Strój 7 lipca 2016 at 20:05

        szorty to oryginalnie moda plażowa ;) Oczywiście, projektanci mody/firmy odzieżowe łamią standardy i proponują wersję Street.
        Odwołując się do dress code’u biznesowego – odsłonięte ramiona to zaproszenie do całowania, odsłonięte uda – też są na liście nieodpowiednich ubrań do pracy (Białopiotrowicz Grażyna i Rogalska Marzena. 2014. „Być kobietą biznesu” strona 31-32). Cytując dalej te Panie: „W kreowaniu wizerunku chodzi o świadome dobranie ubrania i innych elementów całego wyglądu adekwatnego do roli i sytuacji. (…) Świadomość ta daje nam możliwość decydowania o tym, jak chcemy być postrzegane”. Tyle o stroju do pracy w biznesie, a jak chcemy być postrzegane w kościele?

  • Reply Dominika 3 lipca 2016 at 17:24

    Dla mnie Msza Święta to nie tylko uczta, spotkanie rodzinne, etc., ale przede wszystkim wizyta u Króla, podczas której uobecnia się Jego Przenajświętsza Ofiara. Nie ubieram się dla ludzi, bo Msza Św. dla nich nie jest, ale ubieram się dla Króla Wszystkich Królów, dlatego przed wyjściem do kościoła od pewnego czasu zadaję sobie pytanie: czy ubrałabyś się tak na audiencję u papieża albo na spotkanie z prezydentem? Praktycznie: zawsze mam zakryte ramiona i dekolt, zero szortów, spódniczka/sukienka niepodjeżdżająca za bardzo do góry podczas siadania. Oczywiście jak jest 35 stopni to zdarza mi się ubrać bardziej wykrojoną bluzkę/sukienkę na ramiączkach, ale wtedy tuż przed wejściem do kościoła zarzucam na ramiona jakiś cienki szal, a po wyjściu go zdejmuję.

  • Napisz coś od siebie

    Zapisz się na mój newsletter!

    autoresponder system powered by FreshMail