wideo

Spowiedź w 5 krokach

14 lutego 2016

Dlaczego odmawiam pokutę na ostatnią chwilę? Jak chciałabym się przygotować do spowiedzi, a jak mi wychodzi? Dziś zupełnie szczerze i na serio gadam o spowiedzi. W końcu zaczął się Wielki Post.

To pierwszy w moim życiu samodzielnie zmontowany filmik. Dlatego nie jest idealny. Proszę, bądźcie wyrozumiali :-)

P.S. Jeżeli zastanawiasz się z jakimi kwestiami iść do spowiedzi, a z jakimi do psychologa, zobacz rozmowę z psychologiem chrześcijańskim >>

Zobacz inne wpisy

11 komentarzy

  • Reply riko62 26 marca 2016 at 10:55

    spowiedz przez internet , ma ktos namiary ?

  • Reply edyta 15 marca 2016 at 00:59

    @Daria

    Tak zgadza się, zdaję sobie sprawę z tego ze tak jest ze warunkami spowiedzi jest zadoscuczynienie Bogu jak i blizniemu, lecz tak jak napisalam w PRAKTYCE ogranicza się to do zadoscuczynienia Bogu, a praktyką jest to co kaze ksiądz w ramach pokuty. Byc moze ze ja trafialam na zlych ksiezy, ale czy w sytuacji kiedy przez cale zycie trafiam na zlych ksiezy, INSTYTUCJA ta ma rację bytu?

  • Reply edyta 15 marca 2016 at 00:53

    @Jola Szymańska

    Wspominasz o kulturze osobistej.

    ‚No i… nie wiem co Cię boli i dlaczego wyładowałaś to na mnie, … ‚ – Twoj komentarz nie jest kulturalny. Nic mnie nie boli i fakt ze ktos pisze rozbudowany komentarz, ma kompletnie inne zdanie od Twojego i uzywa do tego swoich argumentow (moje sa moze i niezasadne dla Ciebie, Twoje za to dla mnie – taki jest swiat) nie oznacza ze zostal sprowokowany tylko to, ze po prostu ma inne zdanie i je wyraza (do tego sluzy chyba komentarz) – myslalam ze w Twoim blogu chodzi o to, zeby przekonywac ludzi do wiary i do zycia z Bogiem a nie tylko szukac poklasku u osob, ktore juz to robią (wsparcie jest oczywiscie bardzo wazne lecz chyba nie to jest Twoją misją? ) Mysle ze gdybym ja tworzyla bloga to cenilabym sobie uargumentowana krytykę (bo przyznasz chyba ze rozni sie ona od krytyki w stylu – ‚jestes glupia i koniec’ ) i odpowiadalabym kontrargumentami, lecz Ty odpowiadasz mi stwierdzeniem ze ja sama nie wiem o co mi chodzi i zebym sie zastanowila co mnie wkurza. Napisalam co mnie wkurza w moim komenatrzu :) nie ma w tym zadnego drugiego dna. Nie wyładowywuje nic na Tobie, a wyrazam swoja opinie na temat tego co mowisz, jesli ona jest krytyczna to nie oznacza, ze jestes moja ofiara, na ktorej cos wyladowywuje tylko moim partnerem w dyskusji, ktory ma inne zdanie. Myslalam ze jestesmy partnerami w dyskusji ? Czy jednak nie, tylko dlatego ze sie nie zgadzam i wydzwiek mojej wypowiedzi nie jest tak przyjazny jak Twojej ? Nie jest, bo to byloby absurdem, przeciez opowiadam sie przeciwko.

    I masz racje, to co mnie wkurza i najbardziej martwi w INSTYTUCJI Kosciola i kwestii spowiedzi to w istocie nie głownie Twoj blog ;)

  • Reply edyta 24 lutego 2016 at 00:43

    Najpierw mowisz o tym, ze ksiadz jest tak wlasciwie przedstawicielem Jezusa, ze Jezus mowi do Ciebie jego ustami, pozniej mowisz ‚ksiadz to sie tak do konca nie liczy’ a wiec czegos tu nie rozumiem ;) nie mozesz wybierac sobie chwili, w ktorej ksiadz jest przedstawicielem Jezusa a w innej juz nim nie jest tylko jest ‚tylko ksiedzem ktory sie do konca nie liczy’ – a wiec jest nim czy nie? Nie mozesz sama ustalac sobie momentow, w ktorych mowi do Ciebie ksiadz a w ktorych mowi do Ciebie Jezus w zaleznosci od tego jak to akurat brzmi i czy sie z tym zgadzasz czy nie. Sorry, ale to jest nieco smieszne :)

    Moim zdaniem jesli wyrzadze komus krzywde lub przykrosc (tłumacze sobie ze sa ta grzechy z prawdziwego zdarzenia inne niz to ze nie poszlam do kosciola w niedziele, lub powiedzialam ‚o boze’ – na pewno rozumiesz ten mój podział ) powinnam zadoscuczynic tej osobie i ta osobe przeprosic. Wedlug ideologii spowiedzi nie musze tego robic, wystarczy ze powiem to Ksiedzu, ktory wg Ciebie jest przedstawicielem Boga, a wiec wystarczy ze powiem to Bogu. Otóż informuję Cię, że osobie poszkodowanej nie zrobi sie lepiej od tego, ze ja powiem Bogu o tym co zrobilam, a on mi to wybaczy. Bedzie ona czula sie tak samo zle jak wczesniej. Bog nie ma z tym nic wspolnego, ze ja zrobilam komus cos zlego, nie powinnam przepraszac za to Boga tylko ta osobe, bo to sprawa miedzy mna a nia. Problem polega na tym, ze wymaga to odwagi zeby powiedziec komus – przepraszam – jak moge wynagrodzic Ci zło? Za to spowiedz nie wymaga zadnej odwagi, bardzo latwo jest pojsc i powiedziec Bogu/Ksiedzu jak kto woli o swoich grzechach wtedy kiedy nikt nie słyszy a pozniej dostac rozgrzeszenie za to ze odmowie jakas modlitwe w ramach pokuty. Czy fakt ze ja odmowie modlitwe, sprawi ze ta osoba poczuje sie lepiej? Nie, bedzie jej tak samo przykro. Dla mnie to zwykłe tchórzostwo, ciężko jest wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i powiedziec przepraszam, łatwiej powiedziec to Bogu jak nikt nie slyszy i odmowic pozniej modlitwe zeby skasowac swoje poczucie winy i po problemie ! Poza tym wystepuje to nakrecanie spirali polegajace na tym, ze kościół to miejsce gdzie musze isc, zeby byc dobrym czlowiekiem, tylko kosciol i to ze sie wyspowiadam tworzy ze mnie dobrego czlowieka, musze tam isc zeby oni mi powiedzieli ze juz nie musze czuc sie zle bo odmowie ‚zdrowas Mario’ – otoz tak dla Twojej informacji – to ze pojdziesz do spowiedzi ze czyni z Ciebie dobrego czlowieka, czyni z Ciebie tylko czlowieka ktory zrzuca odpowiedzialnosc za swoje czyny na kogos kto daje sobie prawo o tym, zeby decydowac czy konflikt zostal zakonczony. Katolicy nie umieja brac odpowiedzialnosci za swoje zycie – zwalają ją na kościol ktory im wszystko wybaczy bo jest miłosierny. Zrobilem komus cos zlego – pojde do spowiedzi – jestem znów dobry – hehe sorry ale to tak nie działa, to zwykłe tchórzostwo. Pozdrawiam

    • Reply Daria 24 lutego 2016 at 19:04

      Coż Moja Droga, mylisz się, ponieważ warunkiem spowiedzi jest „Zadość uczynienie Bogu i Bliźniemu”. Krąży nawet powiedzenie staropolskie „grzech nie będzie odpuszczony, póki wziątek nie zwrócony”, czyli tutaj akurat w przypadku kradzieży, trzeba rzecz oddać, ale ma to zastosowanie także do pozostałych grzechów wobec bliźniego, gdzie trzeba przeprosić, pogodzić się. Ale racja, że wymaga to odwagi :)

    • Reply Jola Szymańska 29 lutego 2016 at 19:49

      @EDYTA
      Skoro przez księdza mówi Bóg, to fakt czy go (księdza) znam, lubię, czy jest miły itd. jest dosyć mało istotny :-))) Nie buduję w konfesjonale relacji z księdzem. Tam buduję relację wyłącznie z Bogiem.
      Jeżeli masz katolików za wygodnickich, Twoje prawo :-) To oczywiste, że kiedy coś komuś zrobisz, trzeba tą krzywdę naprawić. Obraziłeś – przeprosić. Ukradłeś – odddać. Dla mnie to w ogóle kultura osobista.
      No i… nie wiem co Cię boli i dlaczego wyładowałaś to na mnie, ale zastanów się o co tak naprawdę Ci chodziło i dlaczego to, co powiedziałam Cię sprowokowało i wkurzyło. Bo raczej to coś głębszego niż fakt, że byłam za mało precyzyjna.
      Pozdrawiam i miej fajny dzień. Serio nie chciałam tym filmem powiedzieć: nie rób nic, tylko się módl. To by było wielkie kłamstwo.

  • Reply Malina 16 lutego 2016 at 01:05

    W sumie to mi też się wcześniej wydawało, że jeżeli nie potrafię wzbudzić w sobie żalu za grzechy to najlepszym wyjściem z sytuacji jest odłożyć to wszystko na bok i po prostu poczekać na moment kiedy dojrzeję i wszystko się jakoś unormuje. Niestety po upływie dwóch i pół roku mogę stwierdzić, że w moim przypadku nie było to dobre rozwiązanie. Z żalem nic nie uległo poprawie, a wręcz przeciwnie odnoszę wrażenie, iż przestaję wierzyć. I tak oto z dołka zrodziła się przepaść.

    • Reply Jola Szymańska 22 lutego 2016 at 21:11

      Tylko Ci się wydaje, że to przepaść :-) Nie odkładaj, tylko olej strachy i spróbuj – DOBRO czeka! ;-)

      • Reply Malina 26 lutego 2016 at 22:50

        Może kiedyś…

  • Reply Młoda Wojowniczka 15 lutego 2016 at 18:16

    A mnie się wydaje że jeśli nie czuje się żalu za grzechy, to lepiej jest odczekać, by do tego dojrzeć. Bo kiedy ten żal, niekoniecznie jako emocja, ale jako zrozumienie krzywdy wyrządzonej sobie czy innym, jest obecny, to wtedy bardziej chcemy się poprawić, i to wtedy ma większy sens. I, ja na przykład byłam uczona, że po spowiedzi należy się zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu. To chyba czasem trudniejsze niż sama spowiedź, bo to oznacza np. pogodzenie się z kimś, przyznanie się przed kimś do błędu, a nie tylko powiedzenie o grzechu w konfesjonale i tyle.

    • Reply Jola Szymańska 15 lutego 2016 at 23:03

      Zrozumienie wyrządzonej komuś krzywdy jest bardzo ważne. To wszystko zależy od konkretnego grzechu, sytuacji. Ale nie wiem, czy najlepszą motywacją do nie powtarzania grzechu jest fakt, że kogoś skrzywdziłam. Bardziej motywuje mnie to, że chcę żyć z Bogiem. Nie skupiam się na sobie i swojej winie, ale na Nim. On jest w tej osobie, we mnie, jest ponad nami. I ponad złem :-) Jedna rzecz to uświadomienie sobie popełnionego zła, druga – pójście do przodu, bez rozgrzebywania tego w kółko.

      Zadośćuczynienie to pokuta właśnie. To o czym mówisz to kultura i dojrzała postawa (pogodzenie się z kimś, przyznanie się przed kimś do błędu) ale nie sedno sprawy. Ale nie wiem, to wszystko jest niesamowicie indywidualne i subiektywne :-)

    Napisz coś od siebie

    Zapisz się na mój newsletter!

    autoresponder system powered by FreshMail