wideo

Niepozytywnie. Niełatwo. Nieprzyjemnie. Kilka pytań o kryzys wiary

16 lipca 2017

Co myśleć, kiedy ksiądz mówi głupoty? Czy mówić znajomym o kryzysie wiary? Czy wykształcenie może przeszkadzać w wierze?

Przed Wami filmik o moim kryzysie, nie tylko wiary. I próby odpowiedzi na kilka Waszych pytań.

Zobacz inne wpisy

3 komentarze

  • Reply Kasia Sz. 20 lipca 2017 at 19:59

    Chciałam pod tym wpisem zacytować słowa Szymona Hołowni z jego książki „Bóg, kasa i rock’n’roll” napisanej wraz z Marcinem Prokopem:

    „Gdy Jezus przygotowywał ten Kościół, nie poszedł na uniwersytet i nie wziął prymusów. Wziął choleryków, kanciarzy, nadwrażliwca, byłą panią lekkich obyczajów i tak dalej. Pokazał, że w Kościele jest miejsce dla wszystkich (…) Jeśli oczekujesz higieny i piękna w Kościele, to ci takie miejsce znajdę (mówi Hołownia do Marcina Prokopa – przypis mój). Jeżeli chcesz cudownego duchowego doradcy, drugiej Matki Teresy, wybitnego intelektualisty, to ci wszystkich tych ludzi znajdę. Natomiast nie zagwarantuję ci nigdy tego, że w tym Kościele nie spotkasz również człowieka, który jest chamem, prostakiem czy pijakiem. I to też będzie twój brat, niestety”.

    Cytat spodobał mi się. Skróciłam go. Było jeszcze o wzajemnej wyrozumiałości. Także bywało, że rozczarowywałam się do ludzi w Kościele. Bolały mnie ich zachowania, raniły słowa. Nie umiem często powiedzieć dlaczego w wielu ważnych dla mnie sprawach Bóg zdaje się, że mnie opuścił. Że każdy święty proszony o wstawiennictwo zawiódł. Nie mam nadzwyczajnej relacji z Bogiem.

    Trochę ucieszyły mnie te komentarze, bo pomyślałam, że nie tylko ja bywam rozczarowana. I jest mi raźniej.

    Doświadczyłam także w Kościele wiele dobra. Pamiętam o tym, choć czasem żal/rozczarowanie/rozpacz przeważają.

    Nie mam porad dla ludzi rozczarowanych. Tylko taką, że są w Kościele różni ludzie i jak się spotka choć jedną fajną to dobrze za nią dziękować i pocieszyć się tym. Starać się, żeby ci, co rozczarowali nie determinowali naszego spojrzenia na Boga, na Kościół, na świat. Ciężko jest czasem znieść milczenie Boga, dopuszczenie zła w swoim życiu,.

    Nie mam puenty w tym komentarzu. Tylko to chciałam napisać. I to, że kanapa i poduszki fajne (radosne).

  • Reply m. 19 lipca 2017 at 16:32

    Podobno po studiowaniu historii traci się pamięć, a po studiowaniu teologii – wiarę.
    Otarłam się o studiowanie teologii (kierunek na wydz. teologicznym). Przez kilka lat po studiach nie miałam chęci ani potrzeby uczestniczenia w życiu Kościoła.
    Gdy się ogarnęłam, znalazłam się w jednej z dość wymagających wspólnot. Na początku było wspaniale, wręcz czułam, jak Bóg mnie przyciąga, a obecnie znowu cisza. Ludzie ze wspólnoty i liderzy gadają „głupoty”, narzucają jedyną interpretację Biblii, każdy inny człowiek jest „be” i „fuj”, a ja jestem lepszy, bo się staram. Bo mam wspólnotę i nic, nawet rodzina, nie jest ważna. Strasznie mnie to zraziło. Do tego stopnia, że zastanawiam się, czy naprawdę muszę być taka od linijki doskonała? Czy ci ludzie na pewno doprowadzą mnie do Boga? Czy to jest właściwa droga do Boga? Czy ja mam jeszcze wiarę? Albo czy kiedykolwiek ją miałam? To trudne pytania. I tylko ja sama mogę znaleźć (prędzej czy później) na nie odpowiedź.

  • Reply Magda 17 lipca 2017 at 12:11

    Kiedyś zapiałam się na fejsie do grupy dla osób wierzących. Wytrzymałam chyba z 3-4 tygodnie. Wiary nie starciłam, ale było blisko.

  • Napisz coś od siebie

    Zapisz się na mój newsletter!

    autoresponder system powered by FreshMail