dusza

Po co mi spowiedź?

16 maja 2014

Ostatnio byłam świadkiem zabawnej wymiany zdań: – Muszę iść do spowiedzi. – Po co, przecież na Święta byłeś. – Ale miesiąc minął – Jaki miesiąc, 2 tygodnie! – A, to nie idę.

Wyprawa do konfesjonału wydaje się często bardziej skomplikowana niż wspinaczka na Mont Blanc. Zastanawiamy się, czy minął miesiąc, albo czy idą Święta. Najzwyczajniej w świecie nie chce się nam. Ja przyznaję się bez bicia, że często odwlekam tą przyjemność.

W II klasie podstawówki ksiądz powiedział nam na religii, że do spowiedzi chodzi się raz w miesiącu. – Chyba, że jesteście niegrzeczni. Wtedy trzeba chodzić częściej – dodał, patrząc na mnie. Każdy z nas dobrze wie, że do spowiedzi nie idzie się dla samego „pójścia”, ale po to, żeby móc przyjąć Komunię i nie zależy to od upływu czasu a od tego, czy nie zdarzył nam się grzech ciężki.

Nie przytoczę tu całej doktryny, tradycji i historii Kościoła Katolickiego.. Pełno tego w internetach. Mi wystarczy, że wiem, czym jest łaska uświęcająca. Chcę w niej żyć niezależnie od tego, czy jest piątek, czy świątek – dlaczego? Z wygody. Najzwyczajniej w świecie wygodnie i komfortowo się czuję, będąc fair z tymi, których kocham. A Jezusa kocham.

Kiedy coś nabroję i wiem, że mój chłopak, brat albo przyjaciółka mogą mieć jakieś ale, od razu kapituluję i mówię gdzie i jak zawaliłam. Z Jezusem podobnie. Dobrze mi w takiej przejrzystości, chociaż, nie powiem, przyznać się do błędu nie jest łatwo. Brat powinien mnie podziwiać i chcieć naśladować, przyjaciółce powinno być głupio że jestem przy niej takim ideałem, a chłopak w ogóle nie ma prawa zauważać we mnie jakichkolwiek mankamentów! Mhm… także ten… Byłoby fajnie, ale tak nie jest.

Każdy ma swoje za uszami i czasem trzeba się po prostu przyznać, szepnąć Bogu do ucha, że przepraszam. Bo Mu na prawdę musi być czasem przykro, kiedy mamy Go za argument w polemice, a nie za Rozmówcę.

Zobacz inne wpisy

4 komentarze

  • Reply Monika Tomalik 21 maja 2014 at 17:56

    A może warto ustalić sobie taki rytm spowiedzi np. co miesiąc. Bo dajmy na to, ktoś kto spowiada się regularnie akurat w tym miesiącu nie popełnił grzechu ciężkiego i mówi: „Po ca mam iść do spowiedzi jeśli jestem w stanie łaski uświęcającej”. I idzie dopiero wtedy gdy ten grzech ciężki popełni. Z doświadczenia wiem, że coś takiego nie zdaje egzaminu. Bo w czasie tego sakramentu nie tylko otrzymujemy odpuszczenie grzechów, ale dostajemy też nowa sile do dalszej walki z pokusami.

    • Reply Jola Szymańska 21 maja 2014 at 19:05

      hmmm ale że spowiedź profilaktyczna? de facto i do takiej jakikolwiek grzech (choćby nie ciężki) chyba trzeba popełnić, bo jak inaczej?

      • Reply Monika Tomalik 21 maja 2014 at 19:40

        Jeśli przez cały miesiąc ktoś jest w stanie nie popełnić żadnego grzechu lekkiego, no to podziwiam, bo chyba jest jakimś mistykiem ;) Często grzech lekki może przeradzać się w ciężki, przez to że nie zwracamy na niego uwagi i zaniedbujemy pracy nad nim. No bo nie muszę się z niego spowiadać, bo to jest lekki, więc takie nic wielkiego. A każdy grzech (czy to ciężki czy lekki) jest rana zadaną Panu.

        • Reply Jola Szymańska 21 maja 2014 at 21:03

          Faktycznie, byłoby ciężko ;) Dzięki za ciekawe myśli :)

    Napisz coś od siebie