dusza

Wszyscy jesteśmy dziećmi Boga

28 stycznia 2016

Papież Franciszek zaprasza nas do modlitwy za Żydów, muzułmanów, buddystów i wyznawców innych religii. A my wciąż mamy problem z modlitwą za jedność chrześcijan. Ciągle wydaje nam się ona teoretycznym, bajkowym celem. Tymczasem Duch Święty łączy Kościół na naszych oczach.

Kanony a serce

– Ekumenizm nie jest jedynie refleksją nad poważnymi sprawami, które nas jeszcze dzielą. Ekumenizm to także wspólne zgłębianie istoty, serca chrześcijańskiej wiary – powiedział przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan, kard. Kurt Koch. Wiecie co to znaczy? To zdanie przewraca do góry nogami wielkiego Goliata!

Mam w głowie małego logicznego ścisłowca. Chcę wszystko precyzyjnie wywnioskować i uzasadnić, podając konkretny przepis. Zawsze, kiedy słyszałam o ekumenizmie, czułam ciepło w sercu, ale nasłuchałam się też, że to „nie takie proste”. Bo tu mamy taki kanon, a tam mamy taki, oni nie mają tego, a my wierzymy temu. Byłam więc ostrożna.

Ekumeniczne lajki

Zresztą, nigdy nie czułam się specjalistką. Nie jestem teologiem, ani szczególną miłośniczką kościelnych debat i dokumentów. Przestałam więc w ogóle grzebać w temacie ekumenizmu. Mój udział w debacie ograniczył się do lajkowania ekumenicznych postów na Fejsie.

Ale serce to serce. Jak się na coś uweźmie, nie ma rady.

Po kilku latach ciszy nagle obudziłam się na spotkaniu wspólnoty charyzmatycznej. Kiedy przyszłam po raz pierwszy pomyślałam, że nigdy nie wrócę. Jakieś podejrzanie intensywne czytanie Biblii, brak Eucharystii na spotkaniu, nie wiadomo kto katolik, kto nie (czyt. kogo można słuchać, kogo nie). I do tego ręce w górze i trzymanie się za dłonie podczas Ojcze nasz. Po co tak wydziwiać?

Od naiwności do miłości

Ruch charyzmatyczny długo kojarzył mi się z dziecinadą, naiwnością. Pamiętam dwa takie wieczory z liceum. Śpiewałam w chórze gospel i nie mogłam uwierzyć w to, co widziałam. Koledzy, którzy w szkole byli mistrzami przeklinania, wykorzystywania dziewczyn i szydzenia z ludzi nagle stali w modlitwie z podniesionymi rękami.

Potem długo na myśl o podobnych klimatach miałam w sobie obraz kłamstwa i pustych emocji. Ale kiedy już trafiłam po latach do wspólnoty, mimo miliona oporów coś się we mnie zaświeciło. To, czego doświadczam teraz, smakuje o kosmos lepiej niż najlepsze duńskie ciastka maczane w belgijskiej czekoladzie i popijane kawą po wiedeńsku.

To nie „katolicki” ruch

Dlaczego mówię o wspólnocie charyzmatycznej przy ekumenizmie? Bo takie wspólnoty bardzo często są otwarte na wyznawców Chrystusa innych niż katolicy – na Żydów Mesjańskich, protestantów. I nie ma w tym żadnego łamania zasad, ani zbliżania się do granic. Chyba, że mówimy o granicy braterskiej miłości.

– Jedność chrześcijan jest dziełem Ducha Świętego i dlatego powinniśmy się wspólnie modlić – powiedział w lipcu Papież Franciszek. I dorzucił: – Ktoś się zapyta: „Ale proszę księdza, czy ja mogę się modlić z baptystą, z prawosławnym czy z luteraninem?”. Nie tylko możesz, ale  musisz, dlatego że otrzymaliście ten sam chrzest.

Antyświadectwo według Franciszka

Słyszycie to? My się mamy modlić razem z protestantami i prawosławnymi. A na tym Papież nie kończy. – Wszyscy mamy ten sam chrzest, wszyscy idziemy drogą Jezusa i wszyscy pragniemy być z Jezusem.  W ciągu historii wszyscy z różnych powodów, ale nigdy z dobrych, spowodowaliśmy podziały. Teraz jest właśnie czas, kiedy Duch daje nam zrozumieć, że tak dalej być nie może.  Te podziały są antyświadectwem – podkreśla Papież i mówi: – Musimy robić wszystko, by iść razem: ekumenizm duchowy, ekumenizm modlitwy, ekumenizm pracy, miłosierdzia, ekumenizm czytania razem Biblii.

Czy w tym fragmencie jest cokolwiek o teologii albo o debacie nad prawem kanonicznym? Nie, Papież zaprasza nas, zwykłych ludzi, do otwarcia się na fakt bycia we wspólnocie z innymi chrześcijanami. Bo to jest fakt. Wszyscy jesteśmy Kościołem. To nie znaczy oczywiście, że teologia jest niepotrzebna. Jest ważna dla tych, którzy się nią faktycznie zajmują i dobrze ją rozumieją. Ja, zwykły szarak, chcę tylko kochać i dostawać miłość. To mi totalnie wystarcza.

To nie nasze działanie

Nie znaczy to też, że znikają różnice między nami. Niestety przez wieki dorobiliśmy się masy różnych wojen i wojenek. Dlatego Papież nie robi żadnej rewolucji, a kolejny krok za Janem Pawłem II i Benedyktem XVI. Mówi o jedności w różnorodności.

– To rozróżnienie jest bardzo ważne, ponieważ mówimy o działaniu Ducha Świętego, a nie o naszym działaniu. Jedność w różnorodności, którą wzbudza Duch Święty. Trzeba pamiętać, że to wszystko, ta jedność to coś więcej niż poszczególne części. Jakaś część nie może się uważać za całość. Nie można np. mówić: Tylko my jesteśmy katolickim ruchem odnowy charyzmatycznej, a wy nie. Drodzy bracia, to nie pochodzi od Ducha Świętego. Duch Święty tchnie gdzie chce, kiedy chce i jak chce. Jedność musi być w różnorodności i w prawdzie, którą jest sam Jezus – tłumaczy Franciszek.

Dobrze nam

Papież przyznaje, że Duch Święty wylewa swoje łaski nie tylko na katolików. Charyzmatami są obdarzani też inni chrześcijanie. To żadna herezja. Po prostu chodzi o to, że nie człowiek jest najmądrzejszy w tym wszystkim. Bóg ma dużo szerszą perspektywę. Myślę, że z takim uśmiechem wyrozumiałego taty patrzy na nasze prawa i myśli: Jak dobrze, że oni nie są w tym wszystkim, biedni, sami.

Ale, żeby była jasność, możecie mieć wątpliwości. No, bo jakoś brzmi to dziwnie. Robi się nieswojo. Przecież całkiem fajnie nam w katososie. Mamy swoje Torunie i swoje Łagiewniki. Właściwie po co nam tu ktoś jeszcze ma włazić? – Wszyscy jesteśmy dziećmi Boga – odpowiada Franciszek. Naiwnie? No nie wiem, ja mam ciary.

W niedzielę kończy się styczeń. Na modlitwę o jedność chrześcijan i pokój między religiami zostało nam więc jeszcze całkiem sporo czasu ;-) A jeżeli macie chwilkę, posłuchajcie ks. dr Petera Hockena. To jeden z największych katolickich (tak, tak, spokojnie) autorytetów w sprawie ekumenizmu.

Zobacz inne wpisy

12 komentarzy

  • Reply Jakub 17 stycznia 2017 at 11:54

    Minął niemal rok od tego wpisu. I nie wiem, jak patrzysz na te rzeczy teraz, droga Jolu. Niemniej chciałem powiedzieć kilka słów od siebie. Sam mam doświadczenie oazowego myślenia i wybaczcie mi za krzywdy wyrządzone tym określeniem, lecz trudno jest mówić inaczej. Nawet w komentarzach pobrzmiewa taka melodia, że w sprawie jedności to p r o t e s t a n c i mają coś tam do przeskoczenia. Bo przecież nie katolicy, my jesteś super, a reszta to „innowiercy”. No właśnie, miałem różne takie, podobne jazdy w głowie, myślenia strasznie krzywdzącego, w jakimś stopniu zakodowanego przez takie czy nie inne treści formacyjne, lecz życie ma w sobie o wiele więcej głębi niż jakiś tam zeszycik pytań i pobożnych odpowiedzi. Bo w życiu przychodzi nam być obok przeróżnych osób, a Ewangelia tłumaczy by kochać ich wszystkich. Więc tak myślę sobie, że dyskusje doktrynalne zostawmy Teologom przez duże „T”, a my, prości ludzie zajmijmy się kochaniem tych wszystkich ludzi, do których nas posłano.

    • Reply Jola Szymańska 20 stycznia 2017 at 09:17

      Kuba, patrzę chyba tak samo, w tej kwestii niewiele się u mnie zmienia :) Ładnie opisałeś właśnie to, co jest najważniejsze – że jesteśmy sobie równi, nie lepsi vs gorsi. Dzięki za te słowa! :)

  • Reply gorzka 30 września 2016 at 14:24

    Jako protestantka z przyjemnością tu zaglądam, ponieważ mogę od Ciebie, wiele się nauczyć :) Zdaję sobie sprawę z trudności jakie stoją przed chrześcijanami różnych wyznań w drodze do porozumienia i budowania zjednoczenia; uważam jednak, że warto podjąć się tego trudu. Możemy się od siebie wzajemnie tyle nauczyć, a przede wszystkim miłości.

    Pozdrawiam :)

  • Reply Paweł 27 lutego 2016 at 20:45

    Osobiście mam do ekumenizmu duży dystans. Dla mnie jest dobrze jak nie będziemy się jako chrześcijanie zabijać ani prześladować. Ale jak tu się jednoczyć? Protestanci mają naprawdę wiele do ,,przeskoczenia” np. dogmaty maryjne, święcenia kapłańskie i inne sakramenty, obecność Jezusa Eucharystycznego, czy posługę papieża wraz z dogmatami o jego nieomylności i bezpośrednim sprawowaniu władzy nad każdym wiernym, i mnóstwo innych rzeczy. Moim zdaniem bez głębokiego wstrząsu raczej do jedności nie dojdziemy. Podziały doktrynalne są tak głębokie, że nawet najzagorzalsi zwolennicy hurraekumenizmu nie są w stanie ich zasypać. Dlatego oczywiście powinniśmy się modlić o jedność, powinniśmy się modlić o nawrócenie innowierców i niewierzących, ale to naprawdę Duch Święty będzie tą Osobą, która tę jedność sprawi. Kościół nie może i nie powinien czynić kroków zmierzających do porzucenia doktryny nauki wiary, lecz za to powinien się stawać coraz świętszy. Ja powinienem się stawać coraz świętszy, powinienem być dobrym świadkiem Zmartwychwstałego. A z tym jest różnie. Zatem moim zdaniem najlepszym ekumenizmem będzie praca nad własnym uświęceniem połączona z modlitwą o jedność.

  • Reply Marcin 21 lutego 2016 at 20:27

    Dzisiaj w „Któż jak Bóg” w dziale Biblista odpowiada czytałem artykuł, dzięki któremu zrozumiałem znaczenie pewnych słów/określeń w Piśmie Świętym. Czy po lekturze tylko PŚ wiecie co oznaczają: Moce, Zwierzchności i Panowania? Albo co miał na myśli Św. Paweł używając takich słów w liście do Kolosan?

    • Reply Jola Szymańska 22 lutego 2016 at 09:35

      Marcin, to napisz jak je zrozumiałeś! ;-)

      • Reply Marcin 22 lutego 2016 at 10:34

        No zobaczyłem też, że w moim życiu były te rzeczy obecne w negatywnym znaczeniu. A ważne jest żeby zło zlokalizować, nazwać i wyznać. Wszyscy jesteśmy dziećmi Boga to oczywiste. To, że w samym Kościele Katolickim od wieków jest tyle różnorodności jest piękne i jest bogactwem. Mam na myśli choćby różne zakony, a łączy nas jeden Bóg, jedna wiara. I tak sobie myślę, że Katolików ekumenizmu uczyć nie trzeba, i nic dziwnego że Papieże pierwsi dają tego przykład. Papież Paweł VI mówił: „(…) Mówimy o ekumenizmie, a codziennie coraz bardziej rozdzielamy się. Tworzymy przepaście, zamiast je zasypywać! Jak mogło to nastąpić? Sądzimy, że spowodowała to nieprzyjazna moc. Jej imię to Szatan, owa tajemnicza istota, o której wzmiankuje św. Piotr w swoim liście (1 P 5,8-9).”
        A tak odbiegając troszkę od tematu to chciałbym usłyszeć co pani myśli o tzw. spoczynkach w Duchu Św.? Czy przekonują panią argumenty pana Mikołaja Kapusty na ten temat? Dzięki.

  • Reply Młoda Wojowniczka 29 stycznia 2016 at 12:16

    Myślę że w ogóle, sednem bycia chrześcijaninem jest przyjmowanie bardzo prostych przesłań Jezusa, a nie zamykaniem się za zasłonką „mojej doktryny kościelnej”. W końcu, zasady czy wartości Chrystusa są uniwersalne i do zastosowania przez każdego człowieka. To one powinny być nad katechizmem i wszystkimi innymi ludzkimi dodatkami do Ewangelii, a nie odwrotnie- Ewangelia jest czytana rzadziej i znana mniej niż katechizm.

    • Reply Jola Szymańska 30 stycznia 2016 at 15:57

      Też mam wrażenie że częściej skupiamy się na katechizmie niż Ewangelii. A szkoda. Ale krok po kroku, Duch Święty to zmieni kiedy będzie chciał ;-)

      • Reply MH 2 lutego 2016 at 22:42

        Moi drodzy, Kościół na podstawie 2000 lat namysłów przy asystencji Ducha Św. wyłożył w Katechizmie to, czego naucza Pismo i Tradycja. Jeśli ktoś myśli, że lepiej samemu poczytać Ewangelię (ustanowioną autorytetem Kościoła) zamiast „inne ludzkie dodatki”, to jest albo bardzo pyszny, albo głupi, albo oba na raz. Sory, że ostro, ale (droga Autorko) piszesz i mówisz dużo o Ewangelii i jestem pewny, że robisz to z dobrymi intencjami, ale jeśli nie opierasz się na tym, co mówi Kościół (przede wszystkim w Katechizmie), to ostatecznie głosisz swoją Ewangelię, nie Chrystusa (nawet, jeśli są one całkiem do siebie podobne).

        Jest wielka mądrość Kościoła w tym, że przez przez prawie 2000 lat zakazywał samodzielnego czytania Pisma.

  • Reply Eryk 28 stycznia 2016 at 20:22

    Dużo Franciszka <3 To fenomenalny i cholernie nie doceniany w Polsce papież. My żyjemy wciąż Jan Pawłem II, kolejni papieże są "nie nasi". A to, co w kwestii ekumenizmu robi Franciszek to jakiś kosmos. Polecam jego przemówienia i relacje ze spotkań z przedstawicielami innych religii, np. ostatnią wizytę w rzymskiej synagodze. Jak to pięknie powiedział Roberto Benigni – ten papież to "wodospad miłosierdzia".

  • Napisz coś od siebie

    Zapisz się na mój newsletter!

    autoresponder system powered by FreshMail