dusza

Nie odchodzisz

21 grudnia 2015

Buchnęły jak proch z trzepanego pod blokiem dywanu. Rozglądam się nieśmiało. Skaczę, biegam, pękam z radości. Tak po prostu. Bo nie mam dylematów. Żadnych.

Dziś liczy się kromka razowego chleba, dżem morelowy i słowa. Pisane, mówione, czytane, śpiewane, słuchane, malowane, odkrywane. Płynące jak miód z łyżki. Od końca.

Od nowa.

Naprawdę, pękam ze szczęścia. Tylko czasem, kiedy tańczę, zły dogrywa septymę w Twoim akordzie. Czeka na chwile, w których czuję jeszcze ciepło Ciała, i ni stąd ni zowąd zapala niepozorny, pulsujący alarm. Żeby mi się tylko przestało chcieć. Żebym się tylko przestraszyła.

Nie masz dylematów? On cię okłamuje, podpuszcza – dudni mi w głowie. Tato, przed momentem pocałowałeś mnie w czoło i wtuliłam się w Twój sweter. Gdzie poszedłeś? Czy jesteś?

Dlaczego zapominam, że Ty nie odchodzisz?

Walczę. Moje papierowe, podarte na małe kawałki serce wysyła Ci iskierkę beznadziejnej czułości. Pomalowałam je różową kredką. Jest brzydkie, nieregularne, z dziurami. Czasem się rozkleja.

Wiem, że w zamian dasz mi pudełko pełne róż, pamiątek, zapachów i spełnień. Wzruszysz się, kiedy je otworzę i nie będę mogła uwierzyć. Położysz mnie do łóżka w nowych rękawiczkach i szalu. Zrobisz krzyżyk na czole. Potem powiesisz moją laurkę przy swoim tronie. I będzie tak samo ważna jak wiszący obok obraz Fridy.

Nie mam dylematów. To nie manie to moje skrzydła. Czasem tylko podcina je strach, że już mnie nie kochasz. Tato, uwalniaj mnie. Pomóż uwierzyć, że Twoje pomysły są o kosmos lepsze od moich marzeń.

Jakim cudem mam jeszcze wątpliwości?

Zobacz inne wpisy

6 komentarzy

  • Reply Ula 5 kwietnia 2016 at 17:33

    uczę się siebie
    na nowo od Ciebie

    Joleńko, dziękuję.

  • Reply Klaudia 15 stycznia 2016 at 18:53

    Wzruszyłam się czytając ten tekst, spaniały blog, dopiero go odkrywam, ale dziękuję za niego! a Wywiad z s. Gaudią – coś pięknego! :)

    • Reply Jola Szymańska 15 stycznia 2016 at 20:56

      Klaudia, dziękuję! ♡ Częstuj się śmiało! ;-)

  • Reply Tomek 21 grudnia 2015 at 20:37

    Bóg jest takim naszym przeciwieństwem.

    My się boimy i uciekamy – On trwa.

    My mnożymy problemy i piętrzymy trudności – On pokazuje, że może być naprawdę prosto, kiedy z Nim.

    My kombinujemy i kręcimy – On po prostu czeka, aż się opamiętamy i wrócimy. Znowu.

  • Reply Michał 21 grudnia 2015 at 20:18

    Pięknie opisana codzienność. Dylematy, zmartwienia, problemy, ograniczenia, strach. Czasem można zapomnieć, że to wcale nie jest istotne. Dobrze, że nie jesteśmy sami w tej nierównej walce.

  • Napisz coś od siebie

    Zapisz się na mój newsletter!

    autoresponder system powered by FreshMail