dusza

Dzień dobry. Nie jestem wielbłądem.

6 stycznia 2016

Dzień dobry. Mam na imię Jola. Od dziecka nie jestem wielbłądem.

Urodziłam się z kobiety. W miejskim szpitalu. Prószył śnieg, świeciły gwiazdy, mamę wszystko bolało. Położna owinęła mi nadgarstek plastikową bransoletką. Od tego czasu już zawsze pamiętałam datę 12 lutego 1990 roku. I Pszczynę.

Imię matki i ojca. Numer PESEL. Pierwszą Komunię Świętą w Prima Aprilis, rozwód rodziców, wrednych kolegów z klasy. Granie w Pokemony i Harrego Pottera. Kurczaka z ryżem i bananem. Pierwszego chłopaka. Księdza, który wypił za dużo i głaskał mnie po kolanie. Bierzmowanie, do którego nikt mnie nie przygotował. Wiarę w emocje. Grający dla mnie kontrabas, mroźny las i ciepłe usta. Maturę, łzy, rozdarcie. Samotność i choroby. Bukiet róż na szpitalnym korytarzu.

Pierwszy kebab. Koncerty a vista i spojrzenie Austriaka, pod nogi którego spadłam ze sceny. Nieświadomość serwowanych na talerzu sugestii. Tętniący niepokój. Pragnienie jasności, czegoś poza lepką grą słów. Pragnienie lepkiej gry słów. Ukrywanie tego. Wychodzenie ze skrzypiącej szuflady powinności.

Błędy. Nie tylko te, które nasuwają się od razu na myśl.

Avocado, które jadłam na surowo cały tydzień. Brak miesiączki z przeciążenia. Figi z makiem, owinięte wstążką współczucia. Zarozumiałych ludzi, którzy żarty z Żydów wycierali brudną serwetką patriotyzmu, a na hasło Szymanowski dostawali swędzącej wysypki. Koktajl z truskawek i inne niepotrzebne prośby o miłość. Warkocz tarapatów i tabletek. Karuzele, kina, żurawinówki z mirindą. Jeziora słodkich kompleksów. Pianki nad ogniskiem, widok na całe Beskidy. Na całą Jurę.

Pamiętam jeszcze inne rzeczy. I mam jeszcze kilka argumentów. I w ogóle chcę po raz osiemdziesiąty szósty wytłumaczyć, że nie jestem wielbłądem, którego masz w głowie pod hasłem: katoliczka.

Ale przecież to i tak bez znaczenia. Mamy wspólnego Tatę. Może Tobie będzie lepiej ze schematami? Może ja mam się uczyć cierpliwości? Może następnym razem, gdy Cię spotkam, będę potrafiła być ponad belką w swoim oku?

Zobacz inne wpisy

45 komentarzy

  • Reply Mary 2 sierpnia 2017 at 15:37

    Myślałaś o tym, żeby napisać książkę?
    Tomik poezji, albo po prostu książkę, o tym co Ci w duszy gra? Czytałabym, oj czytałabym :)
    Z Bogiem +

  • Reply Ula 5 kwietnia 2016 at 17:11

    Joleńko,
    jestes moim piórkiem, kamyczkiem wyłowionym z rzeki, moja radostką, moim ziarenkiem w jogurcie, orzeszkiem w cieście, ciepłą herbata w deszczowych górach, ogniskiem w gwiezdną noc…

    Dziękuję za każe Słowo. Wielu nie rozumiem, do wielu dojrzewam, mimo swej starości. Pozdrawiam Cię najserdeczniej, jak mogę.
    I uwielbiam Cię za to, że u Ciebie to co najważniejsze – dzieje się między słowami. Nigdy w nich.

  • Reply Królewna 12 marca 2016 at 23:14

    To jest tak pięknie prawdziwe. A więc nie jesteś z plastiku!

    Pozdrawiam Cię najserdeczniej :)

  • Reply HK 31 stycznia 2016 at 18:22

    Zdobyłaś mnie tą swoją spokojną radością, choć niespokojnego, czyli prawdziwego ducha. Porywasz zapewne nawet największych smutasów, zdumionych, że tak lekko można… i nic się nie rozsypie, nie zawali, nie jest ciężkie jak to przysłowiowe, zwyczajne życie.
    Jestem już u schyłku tego tutaj życia i po trudach, zmaganiach, kłopotach, ale i wzlotach, radościach… i nie mogąc wciąż się z tym „wielkim smutkiem świata” pogodzić, spróbowałem jeszcze z internetem… bo już doświadczyłem wielu dotknięć Boga, aby o tym nie pisać i nie zarażać innych Jego pokojem.
    Ale tak bezpośrednio dotknęłaś mnie tym logo „HK”, gdyż to moje inicjały…
    Pozdrawiam.

  • Reply karolka 22 stycznia 2016 at 16:41

    jesteś tak super osobą, że chciałabym Cię za ten wpis przytulić i postawić kawę. jak dobrze, że Cię Bóg kiedyś tak cudnie powołał do życia, nie kończ nigdy pisać! :)))

  • Reply Ela 12 stycznia 2016 at 08:22

    Jestem pod takim wrażeniem, że kilkakrotnie kasuję to co napisałam i zaczynam jeszcze raz, bo nie mogę znaleźć słów, które będą prawdą tego co czuję.
    W punkt. Sedno. Najlepiej.
    Uściskuje Cię w NASZYM Tacie <3

    • Reply Jola Szymańska 15 stycznia 2016 at 21:50

      Elu, dziękuję Ci. Bardzo. I odściskuję najserdeczniej jak umiem! ♡

  • Reply Anonymous 9 stycznia 2016 at 22:44

    Hej. Mam do Ciebie pytanie. Bo wspominałaś wiele razy o wrednych kolegach w szkole i generalnie o kłopotach z rówieśnikami? Jak sobie radzisz z tymi wspomnieniami teraz? Bo ja mam podobne doświadczenia, ale nie umiem wybaczyć tym osobom. Czy Tobie się to udało?

    • Reply Jola Szymańska 9 stycznia 2016 at 23:13

      Udało się, chociaż długo mi to zajęło. Modliłam się o uwolnienie. Uczyłam się życzyć dobrze wszystkim przez których czułam się skrzywdzona. Pomógł mi też psycholog. Wszystko jest do przepracowania :-)

  • Reply alex 8 stycznia 2016 at 00:20

    Zajrzałam tutaj pierwszy raz i jakbym czytała siebie :)
    Wrócę!

  • Reply Martyna 7 stycznia 2016 at 22:10

    Myślę, że to, co zostało napisane w komentarzach jest tak samo wzruszające, jak twój tekst. Ja tylko powtórzę: dziękuję i kibicuję ;)

  • Reply Szymon Podróżnik 7 stycznia 2016 at 19:12

    Jolu,
    jestem w tym tekście tyle emocji, tak różnych, ale prawdziwych.
    Poraża właśnie prawda i szczerość. Opowieść. Historia. Bardzo intymna.
    Cenię proste zdania, które opisują wcale nieprostą rzeczywistość.
    Robisz to mistrzowsko.
    Dzięki za to!

  • Reply lidka 7 stycznia 2016 at 13:58

    Zastanawiałam się długo, skąd znam Twoją sympatyczną buźkę i już wiem – #wpiauj krzyżuje losy wielu ludzi:) Chciałam tylko napisać, żem może jest miałka, ale mnie się podoba, to co proponujesz, ja to kupuję w całości i dziękuje Ci, że dzielisz się sobą, swoim sposobem przeżywania wiary i jestem przekonana, że internet jest otchłanią na tyle pojemną, że każdy tu może swobodnie zamieszkać i uprawiać swoje poletko podług uznania. Dla jednych Twoja pisanina może jawić się jako miałka, z pretensją do schlebiania rozwodnionym gustom, i mają do tego prawo, Ty zaś masz prawo kompletnie się tego rodzaju opiniami nie przejąć, Ty bowiem jedna wiesz, jak ogromna kryje się za każdym Twoim słowem przestrzeń emocji i przeżyć i jak dużo znaczy dla Ciebie każde z tych słów, i wreszcie, ile kosztuje odpamiętanie tych konkretnych wydarzeń i podzielenie się nimi publicznie. To tyle. Dobrze, że jesteś. Wszystkiego dobrego. Niech Pan rozpromieni oblicze Swe nad Tobą. Jestem zdania, że zdecydowanie piękniej jest sobie wzajemnie błogosławić niż częstować krytycyzmem.

    • Reply Jola Szymańska 8 stycznia 2016 at 19:21

      Oj krzyżuje, krzyżuje! ;-) Jak miło!
      Dzięki za te słowa.

  • Reply Anonimowa 7 stycznia 2016 at 13:44

    A co sądzisz o homoseksualistach w kościele? Czy wiara nie gryzie sie z tym kim są? czy może to się wyklucza? wiem, że to ciężki temat, no ale mowilas o łatkach, wiec tak mi sie nasunęło to pytanie, bo wielu ludzi postrzega homoseksualistow bardzo negatywnie oraz nie wierzy, że mogą oni prawdziwie wierzyć I kochać Boga :)

    • Reply Jola Szymańska 8 stycznia 2016 at 19:18

      Dla mnie to kwestia VI przykazania. Czy ktoś je przestrzega czy nie, nie zależy od orientacji seksualnej ;-)

      • Reply J. 14 sierpnia 2016 at 13:30

        Podoba mi się taka odpowiedź. Choć brakuje szczegółów formalno-technicznych. Albo się nie znam. Kto chce przestrzegać VI przykazania, może uprawiać seks tylko ze swoim mężem lub ze swoją żoną, poślubionym lub poślubioną w kościele. Czy też wystarczy mniej sformalizowany związek?
        Tymczasem żaden katolik nie miał jeszcze męża, ani żadna katoliczka — żony. A przecież wielu ludziom, bez względu na orientację, zależy na tworzeniu związków. W tych seks zwykle jest ważny.
        To mogą czy nie mogą?

  • Reply Sonia Maria Karolina 7 stycznia 2016 at 12:36

    Widzę, że zmęczenie roratami zastąpił świąteczny wypoczynek i konkretnym kopem wprowadziłaś nas w 2016 rok :)
    Uwielbiam Cię, ale to już wiesz z yt i fb ;) Ale jak to napisał Eryk właśnie na blogach warto komentować, bo tutaj zaglądają bardzo ciekawe osoby i wydają ciekawe opinie :)
    Nie dość, że uwielbiam jak piszesz to przyznam, że nie potrafię przejść obojętnie obok komentarzy Twoich czytelników :)
    Twój wpis bardzo mi pasuje do dzisiejszego odcinka #jeszcze5minutek :) Musimy nauczyć się patrzyć na ludzi zza kotary :)
    Niech Ci Bóg błogosławi :)
    Szalom :*

    • Reply Jola Szymańska 8 stycznia 2016 at 19:19

      Soniu, dzięki :-) :-* Muszę chyba nadrobić „minutki” ;-)
      Z Bogiem! +
      j.

  • Reply Filip 7 stycznia 2016 at 01:32

    Przekonałaś mnie :)

  • Reply Wawrzyniec z Arabii 7 stycznia 2016 at 00:58

    Szufladki, szufladki. A może one nie pojawiają się bez przyczyny? Postanowiłaś założyć bloga i co dalej?
    Wpadłem tutaj kilka razy z ciekawości – ktoś ze znajomych polubił na facebooku. Otworzyłem raz, nie spodobało mi się, po jakimś czasie naganiany lajkami postanowiłem spróbować znowu. Oglądnąłem filmik, poczytałem parę wpisów.
    Nie piszę tego złośliwie choć pewnie tak zostanę zaszufladkowany (:P) – z mojej perspektywy to co tu uprawiasz jest zwyczajnie miałkie. Jak dla mnie bardziej niż hipster jesteś kinderkatoliczką. Ja wiem że ludzie tutaj zostawiają Ci pozytywne komentarze, i naprawdę super że Twoje wpisy wzbudzają radość innych itp. itd. Jednak powiedzmy sobie szczerze: nie tylko że nie ma tu wielkiej teologii (trudno zresztą żeby była, wcale tego nie wymagam), ale większość wpisów to takie radosne pitu pitu – jakiś wywiad z uśmiechniętą siostrą czy jakimś blogerem w sumie o niczym, parę tekstów o tym że Bóg patrzy/jest wielki/kocha Cię (swoją drogą: ostatnio pełno takich rzeczy na fejsie, ale może to „wina” moich znajomych że lajkują) do tego porady typu na smutek napij się kawy czy co tam było. Z jednej strony piszesz/mówisz oczywiste oczywistości (widać takich masz odbiorców – nic mi do tego, nie czepiam się), z drugiej masz super wyglądającą stronę, zdjęcia, fajną czołówkę w wideo (za to zwykle w wideo masz skopane audio aż zęby bolą – spróbuj to poprawić). Wygląda to profesjonalnie i (uwaga, uwaga) z tego powodu wzbudza też spore oczekiwania co do treści. Niestety jaka jest treść (w moim odczuciu) już wspomniałem. No i w efekcie takiej a nie innej treści ludzie się zniechęcają i szufladkują. I na koniec odpowiadając na ewentualny hejt (to po co komentujesz, po co tu włazisz) – sprowokował mnie ten powyższy tekst. Zdaje się że napisałaś go po wpływem emocji (jest nienajszczęśliwiej zredagowany) i mimo tego że mi się jakoś szczególnie nie podoba to jednak jest dla mnie prawdziwy, czegoś się konkretnego z niego dowiedziałem, jest szczery i uważam że zasługuje na odpowiedź. Może tę stronę powinien pójść Twój blog. Zdaje się że masz parę konkretnych przeżyć na koncie, pewnie czegoś Cię to nauczyło – skorzystaj z tego doświadczenia i pisz – może mniej emocjonalnie ale równie szczerze. Pozdrawiam.
    PS Nie zniechęcaj się tym że blog jest (podkreślam: w moim odczuciu) pełen banału. Taki np. popularny i lubiany o. Szustak nie jest lepszy – te jego jeszczepięćminutek to porażka chyba że on to kieruje do grupy wiekowej 8-12 to wtedy zwracam honor. Gadać przez pięć minut o krowie wychodzącej po schodach żeby potem powiedzieć człowiekowi żeby starał się nie wracać do grzechu. Albo opowiastka o aligatorze żeby potem rzucić hasło – zmierz się ze swoimi grzechami. Sorry, to nie jest poziom dorosłych, wykształconych ludzi. Chociaż może teraz wymagania w szkołach i na uczelniach się obniżyły – nie wiem.

    • Reply Jola Szymańska 7 stycznia 2016 at 11:38

      Wawrzyńcu z Arabii
      nie chciałam Cię wkładać do żadnej szufladki. Ani hejtować. Ja Cię całkiem dobrze rozumiem. Jeżeli interesują Cię poważne debaty publicystyczno-teologiczne, Twoje rozczarowanie tekstami, które niesymetrycznie kapią słowami po parapecie, jest zupełnie zrozumiałe :-)

      A gdy chodzi o kierunek, który powinnam obrać na przyszłość, to jest on od początku bloga taki sam: wola Pana. To On jest moim drogowskazem. Mogłabym omówić zmiany w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym albo zagłębić się w zarządzanie kapitałem ludzkim w polskim Kościele. Takie mam wykształcenie (co do którego akurat kompleksów mieć nie mogę). Ale mnie to nie interesuje, Bóg mnie w takie problemy kompletnie nie prowadzi. Prowadzi mnie drogą łaski. Na niej tego typu debaty tracą sens. Jest tylko chwała i błogosławieństwo, i małe, proste życie.

      Właśnie o nim jest ten blog „o życiu z Bogiem i towarzyszących mu błahostkach”.

      A co do teologii, niestety nieszczególnie mnie ona interesuje i niezbyt się na niej znam. Interesuje mnie żywy Chrystus, z którym właśnie piję kawę ;-)

      Pozdrawiam Cię i błogosławię! +
      j.

      P.S. I dziękuję, że jesteś ze mną szczery. Bardzo cenię i lubię ludzi, którzy wiedzą, czego chcą ;-)
      P.S.2. A kto wie, może kiedyś będę pisała poważne teksty o poważnych sprawach. Chociaż nawet jeśli, to nie sądzę, żebym mogła je pisać w do końca poważny sposób ;-)))

      • Reply Wawrzyniec z Arabii 7 stycznia 2016 at 18:19

        Nieźle, odpowiedź z klasą. Bardzo rzadkie w internetach. Szacunek. Keep up the good work. Pozdrówka.

  • Reply Agnieszka Jędrysik 6 stycznia 2016 at 22:14

    „skrzypiąca szuflada powinności”, „Warkocz tarapatów i tabletek” – lubię Twoją twórczość!
    A pomiędzy tymi wszystkimi zabiegami literackimi przewija się tyle wrażliwości. Piękne.

  • Reply Doceniam poetyckość 6 stycznia 2016 at 22:11

    „Koktajl z truskawek i inne niepotrzebne prośby o miłość”. <3

  • Reply Tomek 6 stycznia 2016 at 21:40

    Stereotypy, ot co. Plus ta belka, o której napisałaś na końcu. Szufladkujemy i tylko na podstawie pobieżnych obserwacji: jeden trafia do szufladki zarozumialec, inny do szufladki (np) phi! katolik. Tak po prostu, bo tego nie kontrolujemy. To niby ułatwia życie, upraszcza i precyzuje miejsce innych na mojej orbicie gdzieś tam.

    A tak naprawdę każdy z nas mógłby – własnymi słowami – opisać siebie w podobny do Ciebie sposób, jednakże taki życiorys będzie zawsze kompletnie inny. I jeśli by dać człowiekowi szansę – kurczę, kto wie, czy by się nie okazało, że tak z 95% ludzi oceniam kompletnie bez sensu i pakuję do całkowicie niewłaściwych szufladek (o ile szufladkowanie w ogóle może być sensowne jako takie – ale, jak słusznie piszesz, „Może Tobie będzie lepiej ze schematami?”).

    Jak to kapitalnie spuentował w jednym z wierszy ks. Jan Twardowski: ale to i tak wszystko psu na budę bez miłości. Właśnie tej katolickiej: powszechnej, nie wobec tego, w stosunku do kogo się opłaca, interesownej; ale tej tak po prostu, dla każdego, nawet nielubianego. Zakorzenionej w Bogu, który przez większość Ewangelii pokazuje, jak przeskakiwać i łamać stereotypy, usuwać belki z oka (własnego).

    ps. Zapraszam w nowe miejsce – http://www.niedowiarstwomoje.pl :)

  • Reply Michalina 6 stycznia 2016 at 21:23

    I ja napiszę. Czytam Cię od kilku miesięcy, pierwszy raz pozostawiam ślad. Pięknie to napisałaś. Pięknie. Sama daję łatki i staram się z tym walczyć. Dziekuje nie-wielbłądzie. Świetny tekst, masz duży talent.

    • Reply Jola Szymańska 7 stycznia 2016 at 12:09

      Dziękuję Ci :-) Wszyscy rzucamy łatkami na oślep. Nie ma co się oszukiwać. Ale już sama świadomość rzucania dużo robi ;-)

  • Reply gohha 6 stycznia 2016 at 21:04

    żona katolicka, mąż katolicki, trzy kompletnie niekatolickie córki, wykształcona ta ich niekatolickosć na drodze ewolucji. Witam cię hipsterkatoliczko, też nie jestem wielbłądem. Po wypiciu butelki wina z niwierzącym kolegą, nie zgodzę się z jednym. Nie wszyscy mamy jednego Tatę. A poza tym alleluja i do przodu.

    • Reply Jola Szymańska 7 stycznia 2016 at 11:44

      Mamy mamy, tylko nie wszyscy Go jeszcze znamy ;-) A w rodzinie mam podobny mix ;-)
      Pozdrawiam Cię ciepło!

  • Reply Karolina 6 stycznia 2016 at 21:00

    Niesamowite!! Dziękuję za każdy Twój wpis napisany z tak idealną lekkością, za każdy vlog, za wszystko!
    Pozdrawiam gorąco, mimo że styczniowo :)

  • Reply Sylwia 6 stycznia 2016 at 20:55

    krótki sensowny wpis. Czytam i jakbym czytała o sobie ! W te twoje wspomnienia czytając wpisywałam swoje, ale to takie prawie podobne ! :)
    Jesteś fajną kobietą. Oby takich więcej na tym świecie ! :)

    • Reply Jola Szymańska 7 stycznia 2016 at 11:46

      Jest nas więcej, wystarczy poczytać komentarze! To jest radość :-) Dzięki, Fajna Sylwio :-)

  • Reply Ars 6 stycznia 2016 at 20:42

    Jestem pod wrażeniem. Też pierwszy raz zostawiam tu komentarz. Bardzo prawdziwie. Prawdziwość bijąca z tego wpisu miażdży.

    • Reply Jola Szymańska 7 stycznia 2016 at 12:06

      Prawda miażdży i wyzwala :-) Dzięki, za cztery zdania obecności ♡

  • Reply Eryk 6 stycznia 2016 at 20:36

    Mam takie noworoczne postanowienie, że zacznę komentować na blogach. I mimo tego, że już skomentowałem ten tekst na FB, to muszę jeszcze tutaj.
    Jola, Ty wiesz, że masz talent i piszesz świetnie. Ten tekst jest dla mnie o tyle fajny, że bije z niego kobiecość. A nawet kobiecość połączona z dziewczęcością. I to jest urocze :)

    • Reply Jola Szymańska 7 stycznia 2016 at 12:01

      Eryk, takie komentarze to ja sobie będę drukować, oprawiać w złotą ramkę i wieszać nad łóżkiem! Dziękuję ;-)

  • Reply RjakRenifer 6 stycznia 2016 at 20:29

    Tytuł i pierwsze zdanie jak dla mnie wygrały wszystko :).
    Dobrego wieczoru! ;)

    • Reply Jola Szymańska 7 stycznia 2016 at 12:03

      Twój reniferowy nick wygrywa za to u mnie ;-) Dobrego dnia!

  • Reply Lola 6 stycznia 2016 at 20:18

    Łał to będzie mój pierwszy komentarz u Ciebie a przecież tak długo Cię czytam.
    Lubię tutaj być. Czuję się u Ciebie bezpiecznie. Wiem, że to brzmi lekko creepy czy coś, ale myślę że wiesz o co mi chodzi. I pewnie trąci to patosem ale wiesz, dzięki temu, że piszesz, kręcisz vlogo-wywiady znowu Mu zaufałam.

    Bez niepotrzebnych łatek, z ciszą gdzieś pomiędzy. Rozmawiam z nim. A On daje mi znaki.

    Fajnie , że jesteś. Napiłabym się z Tobą kawy.

    Lola

    • Reply Jola Szymańska 7 stycznia 2016 at 12:05

      Lolu ♡ Lubię kawę, więc kto wie!
      Dziękuję. Miej piękny czwartek :-)

    Napisz coś od siebie

    Zapisz się na mój newsletter!

    autoresponder system powered by FreshMail