wideo

Dlaczego nie chodzę na roraty?

6 grudnia 2016

No, właśnie. To jest bardzo dobre pytanie!

W zeszłym roku przez cały adwent wstawałam o świcie, pakowałam się do autobusu i jechałam na roraty (poczytasz o tym tu, a zobaczysz tutaj). Dziś podziwiam tamtą siebie. Jak pożałować, że nie było się na roratach? Cytując św. Łukasza potrzeba mało, albo tylko jednego. Przed Wami cała prawda o moim adwencie:

Na moim kanale znajdziesz więcej takich filmów – warto go subskrybować!

A Wy dlaczego nie chodzicie na roraty? ;-)

Zobacz inne wpisy

9 komentarzy

  • Reply Ppp 26 grudnia 2016 at 18:20

    Nie przejmuj się – jak ktoś pracuje, chodzi do szkoły, to albo nie ma czasu, albo nie ma sił na taka zabawę. Trzeba wiedzieć, że wiele obyczajów kościelnych powstało, kiedy życie człowieka zupełnie inne.
    KIEDYŚ:
    Człowiek wstał, zjadł śniadanie, nakarmił zwierzęta i będąc rolnikiem, nie miał po co iść w pole. Mógł zatem iśc na roraty, a po powrocie prowadzić normalnie gospodarstwo.
    DZISIAJ:
    Człowiek wstaje, je śniadanie (często w biegu) i idzie do pracy/szkoły i nie ma czasu, by pomiędzy śniadanie a pracę “wcisnąć” wizytę w kościele. A po powrocie jest zbyt zmęczony, by to zrobić – a nawet, jeśli jakimś cudem nie jest, to na drugi dzień czeka kolejna porcja codziennej “młocki”, więc zdrowy rozsądek podpowiada oszczędzać energię.
    Lista kolegi/koleżanki “M.”też ma znaczenie.
    Zatem nie przejmuj się, że nie chodzisz – jesteś usprawiedliwiona.
    Pozdrawiam.

  • Reply Natalia 7 grudnia 2016 at 20:38

    Zazdroszczę :) Moja dobra znajoma mieszka przy Dominikanach i bierze w tych cudwnościach udział. Ja mieszkam na wsi, kościół jest w kolejnej wsi, od rana do wieczora (sic!) uczelnia… No i nie da rady :<

  • Reply Ania Wasilewska 7 grudnia 2016 at 15:09

    Jolu dzięki Ci za to! Uśmiałam się do łez -mam tak samo :D I też postanawiam sobie być na roratach choć kilka razy żeby później (24.12.) nie wzdychać jak niemal co roku: „Boże Narodzenie? Ale to już? Jak to się stało, że to już??”:) Pozdrawiam ciepło:)

  • Reply Aga 7 grudnia 2016 at 13:10

    Haha, wena bywa okrutna i bezlitosna, wiem coś o tym… :) Zastanawiam się, czy mogłam cię kiedyś widzieć u dominikanów na mszy czy na śniadanku. Jeżeli chodzisz tam tylko na roraty, to pewnie nie, bo roraty kompletnie mnie przerastają…
    Swoją drogą, ja nie znoszę, gdy znajomi wrzucają na fb zdjęcia z każdego wyjścia na piwo, obiad, śniadanie, kawę, siłownię czy do łazienki; wyjść na roraty również to dotyczy. Ale skoro twierdzisz, że to dobra reklama i przynajmniej Ciebie przekonuje, to może powstrzymam się od zgrzytania zębami.

  • Reply Niśka 7 grudnia 2016 at 09:53

    Wracam do domu 21-22. A trzeba by coś jeszcze zrobić w domu (i tak lista zaległości się piętrzy niepokojąco). Chodzę zatem spać koło północy. O 4:30 musiałabym wstać, aby pójść na roraty. 4 godziny snu dziennie przez 4 tygodnie! No way!

    ALE! Znalazłam roraty o 20 :) I to nie dla dzieci, ale dla dorosłych, którzy rano nie mogą dotrzeć na roraty. To takie wigilijne roraty :) (wigilijne w stosunku do rorat właściwych). JEST NADZIEJA DLA MNIE!!!!

  • Reply Magda 6 grudnia 2016 at 20:59

    Nie chodzę na roraty boooo… yyy… eee… uchhh… Ech! Kurczę, ja nawet nie mam postanowienia na Adwent. Chyba już ze mną źle. Nie wiem z czego to wynika. Mam ostatnio niechęć do formalizowania pewnych spraw. Formalizowanie – nie wiem czy to dobre słowo, ale na razie tylko ono przychodzi mi do głowy.
    Dzięki za ten filmik pełen miłości, wyrozumiałości i prawdy o sobie :)

  • Reply m. 6 grudnia 2016 at 20:43

    – bo najlepiej do dominikanów, a żeby to zrobić musiałabym wstać ok. 4.45 i tylko się ubrać, nie jeść śniadania, wyjść i jechać;
    – bo chodzę spać po północy;
    – bo samej dziwnie, brakuje poczucia wspólnoty;
    – bo mam kilka dni do pracy na 7, a nawet w kościele obok niej roraty zaczynają się o 6.45;
    – bo „rozleniwiły” mnie rekolekcje i słuchowiska adwentowe w Internecie;
    – bo popołudniowe roraty są dedykowane dzieciom;
    – bo ciemno i zimno :) ;
    – bo rokrocznie mam potrzebę i pragnienie pójścia na roraty i to mnie „motywuje” do niechodzenia na roraty :D paradoksalnie. To działa tak, żeby móc poczuć tęsknotę.
    – i ogólnie tak samo opisałabym swoje doświadczenie niechodzenia jak i Ty w filmiku :D. Pozdrawiam!

  • Reply kama 6 grudnia 2016 at 20:40

    Jolu opowiadasz wszystko taki sposób, że zawsze po Twoich filmikach mam banana na buzi. Nieraz poprawiłaś mi humor;) Mam wrażenie, że zaraz wybuchniesz śmiechem, nawet jeśli mówisz o sprawach poważniejszych:)
    Jestes Super!
    Taki sam komentarz napisałam pod Twoją publikacją na FH, nie wiem czy regularnie podczytujesz komentarze więc się powtórzę:)

  • Reply Marta Kamińska 6 grudnia 2016 at 20:34

    Jolu, ale super, że mówisz o roratach z ogromnym dystansem, bo hej! no to nie jest najłatwiejsze – ogarnąć się w taki sposób, żeby wygospodarować tą niecałą godzinkę tylko dla Niego. Ale (muszę i chcę się pochwalić) to mój drugi tydzień rorat. I na maksa to lubię! Chodzę dalej! Gratuluję Tobie, że rok temu wytrwałaś, a w tym roku trzymam kciukasy za kolejne roraty. :)

  • Napisz coś od siebie

    Zapisz się na mój newsletter!

    autoresponder system powered by FreshMail