kultura

Mazel tov – o mojej miłości do Żydów

9 lipca 2014

Zawsze fascynowała mnie kultura żydowska. Pochodzę z miasta, w którym przed wojną żyli obok siebie Żydzi, protestanci i katolicy. Dziś Żydów w Bielsku już nie ma, a piękna synagoga została przez Niemców zrównana z ziemią. Pozostał „tylko” piękny Cmentarz Żydowski i pamięć.

Wychowywano mnie nie tylko w szacunku do kultury i różnic kulturowych, ale właściwie w fascynacji nimi. W szkole odwiedzaliśmy wspomniany cmentarz z przewodnikiem, szukałyśmy z koleżankami informacji na temat żydowskich bielszczan, pierwszym musicalem na który jechaliśmy był „Skrzypek na dachu”. Polonistka wspominała nam często o zazdrości Polaków do pracowitych (a co za tym idzie zasobnych) Żydów. Nikt nigdy nie ośmielił się zażartować z holocaustu. Uczono nas od podstawówki, że takie żarty są na poziomie, który po prostu nie przystoi.

Oczywistą była ogólna fascynacja muzyką klezmerską. Wszyscy przekazywaliśmy sobie z rąk do rąk nagrania kapel żydowskich, a że była to szkoła muzyczna – we własnych improwizacjach także wykorzystywaliśmy żydowskie ozdobniki, brudziliśmy „po żydowsku” artykulację. Coś wspaniałego. Do dziś gdy zdarza mi się improwizować, często nawiązuję do muzycznego „yiddysh”. W tej estetyce jest coś porywającego.

Festiwal Kultury

Właśnie skończył się 24-ty krakowski Festiwal Kultury Żydowskiej. Krakowski Kazimierz jest jednym wielkim, żydowskim sercem. Można tu spotkać ludzi różnych narodowości i religii, zafascynowanych tą religią. Judaizm to niesamowita rzeczywistość, która zaczyna się w synagogach, a trwa w kawiarniach, księgarniach, na ulicach, uniwersytetach.

W zeszłym roku uczestniczyłam w wielu wydarzeniach związanych z FKŻ. Poza koncertami i udziałem w żydowskich jam session (piwnica na Kazimierzu, opowieści i brzmienia najlepszego gitarzysty młodego pokolenia, twoja solówka i kaleczenie angielskiego w rozmowach z ludźmi z całego świata – polecam jak nic!), byłam też na kilku wykładach rabinów z USA i Wielkiej Brytanii. Uczestniczyłam w tym wszystkim i wciąż zadawałam sobie pytania o religię żydowską, jak oni wierzą? Kocham ich kulturę, ale jak wygląda ich relacja z Bogiem? Rąbka tajemnicy troszkę uchylił mi wykład dotyczący „wartości żydowskich”.

Żydowskie wartości

Byłam w szoku. Wykład o wartościach nie zaczynał i nie kończył się na słowie (umyślnie piszę o słowie, nie o desygnacie) „Bóg”. Był to rodzaj zestawu wskazówek jak żyć, aby żyć szczęśliwie, uczciwie i odnieść sukces. Rabin uznał za główną wartość dla Żydów naukę. Wykształcenie. Co by nie powiedzieć, korespondowało to z opowieściami mojej polonistki. Wykształcenie to klucz do sukcesu intelektualnego (czyt.: do wolności mentalnej) i materialnego (wolność faktyczna, życiowa, niezależność). Drugą ważną wartością była pomoc drugiemu, „jałmużna”. Żyd powinien bezwzględnie pomóc drugiemu, choćby jemu samemu brakowało. Kolejnymi wartościami (minął rok, wybaczcie, że nie przytoczę ich precyzyjnie, a część zapewne pominę, bo nie pamiętam) była rzetelność, pracowitość i modlitwa. Zaskakujące było dla mnie też to, że rabin opowiadał o tym wszystkim w zupełnie luźny, otwarty, bezbłędny marketingowo sposób, językiem bardzo przystępnym i współczesnym. Słuchało się tego niemal jak prezentacji coachingowej.

Zafascynowała mnie praktyczność tych rad. Przecież to recepta na sukces, szczęście i świetną Wspólnotę!

Miszmasz

Żydzi bardzo się między sobą różnią. Są Żydzi „amerykańscy”, których pozostali nie traktują poważnie (podobno selfie pod miejscami kultu robią sobie wyłącznie „Żydzi z USA”), są tradycjonaliści, którzy noszą pejsy i brody. Na Kazimierzu można często spotkać całe wycieczki młodzieńców w tradycyjnych, żydowskich strojach – robią wrażenie! Pomiędzy tymi skrajnościami jest cała masa różnorodnych sposobów na przeżywanie judaizmu. Cieszę się, że mogę czasem ich poobserwować i zainspirować się ich miszmaszem sztuki i zaradności.

Zdarzają się Żydówki blondynki, ja do nich nie należę. Jestem katoliczką, ale uważam, że wkład Żydów w chrześcijaństwo nie musi się kończyć na Starym Testamencie. Możemy się ubogacać tu i teraz. W Imię Jednego Boga.

Dziś wszystkim Żydom gratuluję ich osiągnięć, odwagi i wytrwałości. Mazel Tov!

Widziałeś kiedyś żydowsko-chrześcijańskie drzewa? Jeżeli nie, zobacz ten wpis. ;)

Zobacz inne wpisy

4 komentarze

  • Reply Monika EM 19 stycznia 2015 at 12:04

    Super :) Mnie również fascynuje kultura żydowska.

  • Reply Człowiek 31 lipca 2014 at 21:28

    Dla mnie Mistrzem widzenia innych jako „tov” był i jest Pan Jezus. On widząc nawet największego grzesznika widzi, że on jest „tov”. Córkę Abrahama która przez wiele lat nie mogła się wyprostować Jezus widział jako „tov”, kobietę która 12 lat cierpiała na krwotok i prawdopodobnie w związku z tym nie była przez nikogo dotykana ani sama nikogo nie dotykała(czaicie jak to jest być przez 12 lat w ogóle przez nikogo nie dotykanym?) również Syn Człowieczy widział jako „tov”.Jestem osobą narodowości żydowskiej, ale nie dorastałam w kręgu judaizmu.Cieszę się z tego, że jestem ochrzczona w rzymskokatolickim Kościele, uważam,że w Jezusie i Kościele jest wszystko co istotne dla Żyda/Żydówki i ogólnie każdego człowieka.
    Pozdrawiam

  • Reply dalekopis 18 lipca 2014 at 16:06

    Ładny tytuł. „Tov” jest pierwszym przymiotnikiem w Biblii: Bóg stworzył światłość i zobaczył, że jest „tov” czyli „dobra” albo „piękna”, co właściwie na jedno wychodzi (Rdz 1,4). Kiedy matka urodziła Mojżesza, też zobaczyła, że jest „tow” czyli „piękny” albo „dobry”, co na jedno wychodzi (Wj 2,2). Ten system wartości żydowskich, to właśnie widzenie (widzieć trzeba umieć, uczyć się), że wszystko jest „tov”. Mazel tov jest nie tyle powinszowaniem, żeby odbiorcę spotkało wszystko, co dobre, ale raczej życzeniem umiejętności widzenia świata jako „tov”. Mam nadzieję, że nie namotałem.

    • Reply Jola Szymańska 19 lipca 2014 at 23:12

      Nie namotałeś, dzięki za świetne wytłumaczenie! :)

    Napisz coś od siebie

    Zapisz się na mój newsletter!

    autoresponder system powered by FreshMail