kultura

Ho, ho, ho! Idzie do Was Święty Mikołaj!

3 grudnia 2015

Książka Szymona Hołowni z autografem, DVD z przewracającymi życie duchowe konferencjami i stylowy kalendarz. Drodzy moi, grudzień zobowiązuje. A ja, jak już wspominałam, lubię zobowiązania. Dlatego mam dziś dla Was trzy niespodzianki. Idzie do Was Święty Mikołaj!

Końcem listopada zapraszałam Was do Warszawy na wieczór autorski Szymona Hołowni. Wydawnictwo ZNAK poprosiło mnie o jego poprowadzenie. Zgodziłam się od razu, bo bardzo lubię Warszawę i dłuższe lub krótsze do niej powroty. Szczególnie, kiedy okazja na odległość błyszczy cudownością.

Mimo, że pierwszy raz w życiu uciekł mi pociąg, a gardło prawie krwawiło z maratońskiego wysiłku (dopiero na peronie zrozumiałam, że to się naprawdę stało), było to jedno z fajniejszych spotkań w ostatnim czasie. Fajniejsze nawet niż wywiad z Grzegorzem Turnauem i Shalom na Szerokiej razem wzięte. Dlaczego? Trudno powiedzieć. Chyba tak działają na mnie ludzie, którzy okazują się mówić podobnym językiem, co ja. I podobnie go rozumieją. A słuchając Szymona Hołowni miałam takie wrażenie ;-)

spotkanie-autorskie-szymon-holownia-jola-szymanska

  • Szymon Hołownia – Święci codziennego użytku

Rozmawialiśmy o świętych. Szymon w swojej nowej książce stał się hagiografem ponad pięćdziesięciu z nich. I niech Was ręka Boska broni przed naiwnie słodkimi opowiastkami o chodzących po tym łez padole ideałach! Tutaj ich nie znajdziecie. Święci codziennego użytku to pikantne i inspirujące smaczki z życia polerowanych przez wieki postaci. Przeczytałam Świętych w ciągu trzech dni. Wierzcie mi – nie dlatego, że musiałam.

Korzystając z okazji poprosiłam hagiografa-ryzykanta o autograf na dwóch egzemplarzach książki. W jednym napisał, żebym już zawsze była taka fajna (#wygrałamżycietakbardzo) i podpisał się jako ex Paris Hilton polskiego Kościoła. Drugi zadedykował… komuś z Was.

szymon-holownia-swieci-codziennego-uzytku-okladka

autograf-szymona-holowni-w-ksiazce

  • Jestem Synem Bożym – The best of Głos na Pustyni 2015

Dotarło to do mnie niedawno. Na Głosie oglądaliśmy konferencję Leifa Hetlanda, który niesie Jezusa muzułmanom. Hetland tłumaczył, w jaki sposób znajduje się w miejscach dla chrześcijan niedostępnych. Jak dociera do ludzi, do których dotrzeć po ludzku się nie da. Jak bez siły, bez agresji, z gołymi rękami i spokojem serca wychodzi do naszpikowanych nabojami dygnitarzy. Leif tłumaczył, że w chwilach największego strachu uświadamia sobie, że jest małym chłopcem, jadącym na tylnym siedzeniu samochodu, prowadzonego przez Tatę, który co jakiś czas zerka na niego z uśmiechem i mruga okiem. Wtedy uświadamia sobie, Kto trzyma w ręku kierownicę. I jest już spokojny.

Choć wiele razy słyszałam, że jestem córką Boga, po usłyszeniu tamtej konferencji po raz pierwszy się nią poczułam.

Fakt, że jako dzieci Boga jesteśmy dziedzicami Bożego Królestwa jest szczególnie podkreślany w Głosie na Pustyni. Widać to także po tytułach konferencji, wybranych w głosowaniu członków krakowskiej wspólnoty. The best of to wykłady m.in. Karola Sobczyka – lidera Głosu (Nie z tego świata, Tu chodzi o Ojca i inne) i Marcina Jakimowicza – dziennikarza Gościa Niedzielnego (Dziecinada). Znajdziecie tu też dodatek specjalny. Wisienkę na torcie. Słyną konferencję Bóg jest dobry o. Grzegorza Kramera :-) The best of Głosu na Pustyni 2015 to kolejny prezent dla kogoś z Was.

the-best-of-glos-na-pustyni-2015

  • Kalendarz na 2016 rok – Fundacja MALAK

Stylowe, klimatyczne fotografie Ireny Kiełb i Bernadetty Jarocińskiej. Idealnie dobrane do miesięcy cytaty z Biblii. Zaznaczone uroczystości kościelne, dni postu ścisłego i takie, kiedy na Mszę warto wziąć świecę. Kalendarz wydany przez Fundację MALAK (o której kiedyś Wam pisałam, a w której od niedawna pracuję ;-)) od dwóch miesięcy czeka u mnie na styczeń. To dobra niespodzianka na początek nowego życia, rozdziału i roku. Dlatego zdobyłam dla Was jeden egzemplarz.

kalendarz-malak-grudzien

Mikołajki razy trzy

Trzy prezenty. Trzy tygodnie. Trzy pytania. W czwartki 3, 10 i 17 grudnia zadam Wam po jednym pytaniu. Do najbliższej soboty (odpowiednio – 5, 12 i 19 grudnia) będziecie mogli odpowiadać na nie w komentarzach. W niedziele będę wyłaniać zwycięzców.

Co i kiedy będziecie mogli wygrać?

  • 6 grudnia: kalendarz Fundacji MALAK
  • 13 grudnia: The best of Głos na Pustyni
  • 20 grudnia: książkę Święci codziennego użytku Szymona Hołowni

Już teraz trzymam za Was kciuki! Poniżej pierwsze pytanie konkursowe, a ja przypominam Wam o roratach jak kawa – dziś filmik z Wawelu! ;-)

trzy-prezenty

***

ZADANIE 1

Co najfajniejszego byłbyś w stanie zrobić w ciągu 5 minutek? ;-)

Odpowiedz w komentarzu do końca soboty. W mikołajkową niedzielę, 6 grudnia, wybiorę najciekawszą odpowiedź. Jego autor wygra kalendarz MALAK na 2016 rok. I liścik z życzeniami!

P.S. Wygrana w tym tygodniu nie wyklucza zwycięstwa także w przyszłym ;-)

Zobacz inne wpisy

29 komentarzy

  • Reply Iwona 18 grudnia 2015 at 11:13

    W ciągu pięciu minut jestem w stanie zamknąć oczy, wziąść głeboki oddech, wsłuchać się w pracującą pralkę, podziękować Bogu za możliwość przeżycia tej chwili, po czym wstać i kreować dalszy ciąg dnia ;)

  • Reply Sara 16 grudnia 2015 at 21:02

    W pięć minut można by pójść do laboratorium, stworzyć osad jodku rtęci, podziwiać przepiękny kolor i podziękować Panu, jak cudownie stworzył świat! <3

  • Reply Jola 11 grudnia 2015 at 20:28

    Ale zmiany. Dawno mnie nie było, a tutaj nową odsłona strony. Jest super. Pozdrawiam!!!!

  • Reply Basia F 5 grudnia 2015 at 20:52

    Poświęciłabym 5 minut na rozmowę z kimś kto tego potrzebuje, na przekazaniu tej osobie jak największej ilości miłości, która zamieściłaby się w tych 5 minutach :)

  • Reply Domi 5 grudnia 2015 at 17:59

    5 minut to ogrom czasu, który mogę spożytkować naprawdę ciekawie! Zaczynając od pójścia do rodziców, przytulenia ich, ucałowania i podziękowania, że dzięki nim dzisiaj jestem tym, kim jestem. Później wyściskałabym moje trzy słodkie i niedobre kociaki, dzięki którym uśmiecham się nawet wtedy, gdy jestem niewyobrażalnie zła czy smutna. Następnie wyszłabym na ulicę, obdarowała bliźniego uśmiechem i życzyła miłego dnia. W końcu cóż piękniejszego od tak prostych gestów prosto z serca? Na koniec zaśpiewałabym Pieśń pochwalną ku czci naszego Najwspanialszego Ojca i podziękowała mu za wszelkie dobra, które od Niego otrzymałam i prosiła o łaskę wiary dla wszystkich błądzących i szukających Boga. A w między czasie wsłuchiwałabym się jak ryba każdą częścią swojego ciała w to, co Bóg ma mi dziś do powiedzenia. Niby w ciągu 5 minutek nie można zrobić wiele, a jednak! W końcu „Wszystko mogę w tym, które mnie umacnia”! ;-)

  • Reply Mateusz 5 grudnia 2015 at 17:42

    W ciągu 5 minut porozmawiał bym z Bogiem , poprzez modlitwę . Próbował bym, aby ta rozmowa była wyjątkowa , nie zapomniana . Rozmawiając z Bogiem , w ciągu tych 5 minut , miał bym nadzieje , że Bóg da mi jakiś znak dzięki któremu umocni mnie jeszcze bardziej w wierze i miłości do Boga .

  • Reply MARKO 5 grudnia 2015 at 17:15

    Co ja bym zrobiła najfajniejszego w ciągu 5 minut?
    Z ciekawości poszperałam trochę i pomyślałam, co Biblia ma do powiedzenia na temat tej liczby. Zajęło mi to 5 minutek ale mam! :) „PIĘĆ” – sygnalizuje coś dodatkowego, właśnie to jest objawem łaski i daru. Więc to 5 minut jest naszym darem, wolnym czasem, który możemy wykorzystac w różnoraki sposób, ale ma on nas przybliżyc do Boga (modlitwa, adoracja, pomoc bliźniemu, czynienie dobra, cisza, lektura Pisma etc). Co więcej, 5 to liczba palców jednej ręki mogąca oznaczać garść (oznaczająca siłę) lub „kilka”. W Księdze Rodzaju często patriarchowie doczekiwali się potomstwa, gdy osiągali określony wiek „plus pięć lat”. Umierali również z dodatkowymi pięcioma latami. Ile jest ksiąg Mojżesza? Ile jest części Księgi Psalmów? Ile jest panien mądrych i panien nieroztropnych? Pan Jezus wygłasza 5 mów w Ewangelii wg św. Mateusza. Wyraźnym znakiem czegoś, co jest dodane, darowane staje się pięć chlebów do cudownego nakarmienia pięciu tysięcy ludzi, co ukazuje nam św. Łukasz (9,12-16). 5 minut jest nam dane a przecież: ” Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!” (Mt 10,8)
    Po prostu: najfajniejsze co można zrobic w ciągu 5 minut to… tego czasu nie stracic na „głupoty”!

  • Reply Michał 5 grudnia 2015 at 16:34

    5 minut? To najbardziej odpowiedni czas na poranną jutrznię albo wieczorną kompletę. Tylko tyle i aż tyle ;)

  • Reply Praline 5 grudnia 2015 at 12:28

    Pięć minut to mnóstwo czasu i można go spożytkować na wiele różnych sposobów w zależności od okoliczności.
    Najfajniejsze pomysły na pięć minutek mam trzy:

    W KRAKOWIE (czyli na co dzień)
    Wypicie kawy z mojej #supermegaextrawow i wyczekanej kawiarki oraz zjedzenie kanapka z masłem i miodem, a zaraz po tym krótki występ wokalny przed lustrem w łazience i wychodzimy do pracy/na zajęcia.

    W MIĘDZYCZASIE (czyli kiedy mam wolną chwilę)
    Reset myśli kotłujących się w głowie i 50 głębokich wdechów wyrównujących oddech i bicie serca.

    W KORBIELOWIE U DOMINIKANÓW (czyli u bram Nieba)
    Tutaj pięć minut jest jak wieczność! Najfajniejsze to wstać, przeciągnąć się w wykrochmalonej i białej pościeli, ubrać się bez żadnych dresscodowych wymagań, umyć zęby patrząc przez okno na już ośnieżony kościół za oknem, wdychać podczas tego świeże górskie powietrze, a w ciągu ostatnich trzydziestu sekund sfrunąć po schodach do kaplicy na jutrznię z ojcami.

    To moje ulubione sposoby na pięć minutek :)

    Pozdrawiam!
    P

  • Reply Magdalena 4 grudnia 2015 at 21:48

    moje 5 minut jakie sobie robię odrywając się od nauki to przeczytanie rozdziału z książki „Zapach pomarańczy” lub „W dżungli zycia” albo „Bóg nigdy nie mruga”, czasami zdarza sie że z każdej zdążę przeczytać rozdział, to jest wtedy najlepiej zmarnowane 5 min:)

  • Reply Beata 4 grudnia 2015 at 11:52

    Wygląda na to, że jestem człowiekiem wyjątkowo szczęśliwym, codziennie znajduję 5 minut na rzeczy, które sprawiają mi niesamowitą przyjemność, choć moje rytuały niekoniecznie są niesamowite. Delikatny, spokojny uśmiech kryjący pewność, że wszystko jest tak, jak powinno daje umiejętność cieszenie się z rzeczy prostych i powszednich. Nie potrzebuję uciekać od codzienności, bo ja ją naprawdę uwielbiam! Najlepszym prezentem, jaki sprawiam sama sobie jest prawdziwa rozmowa z uważnym słuchaniem, czułe przytulenie czy niespodziewane złapanie za dłoń, powiedzenie kocham Cię i wspólne zjedzenie uroczystego, bo starannie przygotowanego, śniadania w ulubionych naczyniach z własnoręcznie zaparzoną kawą. Robię to zawsze, ale nigdy nie zapominam, że to ważne. Bo co jest ważniejsze od tego?

    Pytanie jednak zakłada przekroczenie jakiejś granicy, tak to rozumiem. Co byłabym w stanie zrobić, co mogę, a wydaje mi się, że nie dam rady. Ostatnio zdobyłam się na coś takiego. Zawsze fascynowały mnie podróże. Doświadczenie drogi to inwestowanie w siebie, w rozwój osobisty i duchowy. Nowe miejsca ujawniają nowe rzeczy o mnie samej. Wydawało mi się jednak, że podróżowanie to sprawa nieosiągalna, nie dla mnie, nie na moją kieszeń i nie na moje możliwości. Planując daleką podróż asekurowałam się. Wymigiwałam. A przecież chciałam! W zeszłym tygodniu, w ciągu pięciu minut, kupiłam bilety na drugi koniec świata. Telefon – Lecimy? – Lecimy. Już. Po 6 minutach biletów w tej niespotykanie niskiej cenie już nie było. 5 minut odwagi zapewni mi ogromną radość z planowania i wyobrażania sobie, co nas czeka, spełnienie w czasie podróży i wspomnienia na długie lata. Sama sobie zazdroszczę :)

  • Reply Wiktoria 4 grudnia 2015 at 09:37

    W ciagu 5 minut nauczlabym sie do egzaminu z fizyki.
    Z pomoca Ducha Swietego sie udaje. Uwierzcie.
    #zycielicealistykatola na propsie

    • Reply Agnieszka 5 grudnia 2015 at 20:28

      Ej, dobre, uśmiałam się :D. Może jak Go będę częściej do współpracy zapraszać, to nie będę aż tak długo nad wszystkim siedzieć ;).

  • Reply Ania 4 grudnia 2015 at 09:04

    Przed adwentem 5 minut poświęcałam na przeczytanie Ewangelii, która pojawiała się na mszy o 6.30, teraz 5 minut (mniej więcej chociaż raczej więcej ;) )zajmują mi kolejno (każde) odsłuchanie Ojca Adama, ubranie czterolatki i roczniaka, zrobienie im śniadania, wypicie kawy i wspólne wyjście na roraty (5 minut mija od momentu założenia pierwszej pary butów do chwili, gdy wszyscy stoimy w drzwiach frontowych).
    Jakby tak pomyśleć to każda z tych rzeczy jest najfajniejsza ;)
    A gdzie reszta dnia? ;)

  • Reply A. Szymańska 4 grudnia 2015 at 08:13

    W ciągu 5 minut odmówiłabym dziesiątkę różańca :)

    To wyjątkowe 5 minut, zwłaszcza rano, w tramwaju :)

  • Reply Piotr 3 grudnia 2015 at 22:56

    Wstać, podnieść głowę, pomyśleć o Bożej miłości do mnie, i z uzyskanym w ten sposób uśmiechem przejść się po okolicy, np po domu, po biurze czy na dworze. Cieszyć się z rozjaśnionych twarzy, mieć ubaw ze zdziwionych czy zakłopotanych spojrzeń. Od czasu do czasu poczęstować kogoś dobrym słowem – jak ciasteczkiem.

  • Reply Katarzyna 3 grudnia 2015 at 22:23

    W ciągu 5 minut…? Nie sama, ale z pomocą mojej rodzinki (jest nas 6 osób) sprawić, że w niedzielne przedpołudnie zniknie ponad połowa ciasta… Mama zawsze się śmieje, że jednego ciasta nawet nie opłaca się piec. Od razu trzeba dwa. Bo jeden to się „ino mignie” ;) 5 minut i jest po robocie :)

  • Reply Siana 3 grudnia 2015 at 21:57

    5 minutek to idealny czas na poranną drzemkę :) Ale zaraz po przebudzeniu w 5 min można przemyśleć, za co jestem wdzięczna i co sprawi, że dany dzień będzie udany – zapisać i podziękować za to Bogu. Jedyne 5 minut, które wpływa na perspektywę i nastawienie do całego dnia. Regularnie stosuję i bardzo polecam, bo działa:)

  • Reply Mona 3 grudnia 2015 at 21:44

    Co najfajniejszego byłbyś w stanie zrobić w ciągu 5 minutek? ;-)
    W ciągu 5 minut, mogłabym zrobić naprawdę wiele fajnych rzeczy: zjeść kisiel, posłuchać ulubionej muzyki, przeczytać fragment niesamowitej książki, obejrzeć krótki i inspirujący filmik na youtube, kupić kwiaty, wysłuchać dowcipu lub opowiedzieć go komuś, narysować coś, wypić pyszną kawę, zdrzemnąć się, pośpiewać…
    Ale najfajniej byłoby wtedy… KOCHAĆ – Boga/ bliźniego lub siebie samego: Uwielbić Boga, doradzić przyjaciółce, ładnie się ubrać, porozmawiać z przyjacielem, pomóc starszej Pani niosącej ciężkie zakupy, zadzwonić do rodziców, pochwalić młodszego brata, zjeść ciastko, zrobić przelew na fundację, kupić dla kogoś prezent, dać nadzieję…

    Ps. Dziękuję za to pytanie! Uświadomiłaś mi, że potrzeba tak niewiele! To ja idę kochać! Bajo! :) +

  • Reply nszubielska 3 grudnia 2015 at 21:01

    Aby odpowiedź była wiarygodna, powiem co codziennie robię w ciągu 5 minutek i uważam to za najfajniejszą rzecz! :)
    7.30: wstawiam wodę na herbatę…
    7.30 i 10 sekund: wyciągam mój ulubiony kubek z sitkiem, wsypuję dokładnie łyżeczkę zielonej herbaty o ciekawej nazwie „Siedem zielonych skarbów” :) …
    7.31 i 30 sekund: zalewam herbatę wodą o temperaturze mniej więcej 70 stopni Celsjusza…
    7.32: idę do swojego pokoju razem z herbatą…
    7.32 i 10 sekund: siadam na kanapie, podczas czekania na zaparzenie się herbaty sięgam po cudowną małą książeczkę a nazywa się ona „Słowo na każdy dzień- Ewangelia 2015” wydawnictwa świętego Pawła i czytam …
    7.33: dalej czytam…
    7.33 i 30 sekund: wyciągam sitko z herbaty
    7.34: jeszcze czytam…
    7.35: kończę czytanie króciutką modlitwą, taką refleksją, biorę delikatnie łyk herbaty i tak kończy się najfajniejsze 5 minutek.
    Pozdrawiam serdecznie!

  • Reply Patrycja 3 grudnia 2015 at 20:54

    W ciągu pięciu minut zdążyłbym odsłuchać/obejrzeć połowy z #jeszcze5minutek o.Adama bo zazwyczaj film trwa ok 10minutek :)

  • Reply DOMINIKA 3 grudnia 2015 at 20:44

    5 minutek? Akurat tyle potrzebujemy razem ze współlokatorką, by zebrać się na roraty! :) Wstać z łóżka, założyć spodnie, kurtkę, czapkę, buty, umyć zęby i już! A wszystko przy #jeszcze5minutek o. Szustaka. Lubimy to! :))

  • Reply Magdalena 3 grudnia 2015 at 20:43

    Być na Adoracji… To znaczy uczyć się kochać od Tego, który jest Miłością, patrzeć na Niego, modlić się. <3 Potem wyjść i popatrzeć w niebo, uśmiechnąć się do siebie samej i do bliźniego :)

  • Reply Marta 3 grudnia 2015 at 20:39

    a ja ?
    Grałabym na pianinie, z uśmiechem od ucha do ucha, dla Niego :)

  • Reply Anka 3 grudnia 2015 at 20:28

    Mhmy Chciałabym powiedzieć Komuś, że Go kocham z całego serca. Tak zwyczajnie, że jest dla mnie wszystkim co mam <3 <3 <3

  • Reply Helena 3 grudnia 2015 at 20:25

    W 5 minutek zdążyłabym pobiec do rodziców przytulić ich i powiedzieć jak bardzo ich kocham. Podziękować im w końcu za to jak mnie wychowali i jak ich miłość i wiara z Boga utrzymywała i utrzymuje nas jako Rodzinę.

    W tym czasie zdążyłabym też złapać za różaniec i wraz z Miriam pomodlić się 10-tką za katolickich blogerów i wszystkich którzy w trudnych warunkach ewangelizują świat!
    Więc zabieram się do roboty! :)
    +

  • Reply Dominika 3 grudnia 2015 at 20:18

    W ciągu 5 minut zdążyłabym westchnąć do Boga za osobę, która potrzebuje modlitwy i podziękować Mu, że pozwolił mi rano otworzyć oczy. Mogłabym ucałować moją mamę, która tego potrzebuje i podziękować za miłość i troskę. :)

  • Reply Sylwia 3 grudnia 2015 at 20:09

    w ciągu 5 minut postarałabym się żyć z całych sił ! Popatrzeć w niebo, zobaczyć słońce i dostrzec Jego w tym czasie !
    Uwielbić – 5 najlepiej wykorzystanych minut :)
    Czego chcieć więcej ? :D

  • Reply Basia 3 grudnia 2015 at 18:41

    Popatrzeć przez okno, uśmiechnąć się do lustra, zaparzyć kawę, zagrzać mleko w mikrofalówce, poskakać trzy razy na środku pokoju, zamienić słówko z Nim, powiedzieć cześć, wypuścić z kubka zapach dobroci, zrobić piękne zdjęcie, pomyśleć, że jestem szczęśliwa.

  • Napisz coś od siebie

    Zapisz się na mój newsletter!

    autoresponder system powered by FreshMail