natura

Czego się tu bać? – moja Mama o naturalnym planowaniu rodziny

26 sierpnia 2016

Naturalne planowanie rodziny. Zgroza. Strach. Niedowierzanie. Dlaczego boimy się rozmów o seksualności? Co jest pociągającego w naturze? Przed Wami rozmowa, o której pisałam w felietonie Najlepszy (małżeński) seks – z moją Mamą, która NPR stosuje od 22 lat.

Jola: Wiele osób straszy NPR albo się z niego śmieje. Ty nie pochodzisz z religijnej rodziny więc nikt Cię do tej metody w domu nie zachęcał. Jak dowiedziałaś się o NPR?

Mama: Moja rodzina nie była zbyt wierząca, ale jako nastolatka byłam w Oazie i wiedziałam, co proponuje Kościół. A po urodzeniu drugiego dziecka człowiek zastanawia się co zrobić, żeby rok po roku nie było następnych.

Dopiero wtedy zaczęłaś stosować NPR?

M: Jeszcze nie. Ale poszukałam literatury na ten temat i próbowałam nauczyć się sama. Potem urodziłam trzecie dziecko i wzięłam się za to konkretnie.

Nie byłaś wkurzona, że NPR zabiera tyle czasu i sił?

M: Naturalne planowanie rodziny wymaga skupienia i uważności, ale daje też dużo satysfakcji. Poznawałam samą siebie od wnętrzności (śmiech). A poznawanie siebie – nie tylko od strony duchowej, psychologii, ale też fizyczne – jest bardzo interesujące. Chciałam wiedzieć jak funkcjonuje mój organizm.

Na czym polega NPR? Ludzie się śmieją, że chodzi w nim o pustą matematykę.

M: Nie ma za wiele matematyki, jest dużo obserwacji. Teraz bycie naturalnym jest modne. Chcemy być blisko natury, być sobą. Mnie to pociągnęło. Myślę, że wielu ludzi boi się, że będą musieli bardzo długo, ciężko pracować, sprawdzać i zapisywać, a czego się tutaj bać?

Jak to czego – dodatkowych obowiązków!

M: Obowiązek poznawania siebie i swojego ciała? To żaden obowiązek. To coś przyjemnego. Świadomość siebie wpływa na moją teraźniejszość i przyszłość, na to jaką jestem kobietą, osobą. Na całe moje życie. Poznając siebie jestem pewna, odpowiedzialna, wiem na co mnie stać, łatwiej podejmuję decyzje. Znam siebie całościowo także dzięki temu, że znam swój organizm i jego reakcje.

kaboompics.com_Woman's hand holding a pencil

Gdzie w takim razie uczyłaś się naturalnego planowania rodziny?

M: Na Studium Teologii Rodziny. Zrobiłam je zaraz po urodzeniu trzeciego dziecka. Próby samego czytania o NPR trochę mnie przerosły.

Kiedy byłam młodą mężatką poprosiłam też ginekologa, żeby powiedział mi na czym to polega. Powiedział, że „robi się wykresy, mierzy się temperaturę, to jest taka nieprzyjemna praca”. Moja obecna ginekolog też nie jest zainteresowana NPR, ale od razu poprosiłam ją, żeby nie proponowała mi antykoncepcji, bo nie będę jej stosować, a ona bardzo fajnie to przyjęła. Z szacunkiem. Nawet czasem mnie o to podpytuje.

Na naukach przedmałżeńskich też nie było naturalnego planowania rodziny?

M: Możliwe, że było, ale kiepsko przedstawione.

Co Cię zaskoczyło w tej metodzie?

M: Wszystko! Nie jestem lekarzem, nie studiowałam medycyny ani biologii i nie interesowało mnie to wcześniej. Mój organizm tak działa? To wszystko jest od siebie uzależnione? Wow! Tu zadziała taki hormon, tu inny. Okazuje się, że jedno z drugim się łączy. To było dla mnie fascynujące.

Pamiętam z dzieciństwa Twoje notesy z wykresami.

M: Tak, na tym to polega. Na początku, zanim nauczysz się swojego organizmu, musisz wszystko dokładnie zapisywać. Łącznie z tym czy napijesz się lampki wina czy może czterech lampek, do tego każdy stres, każdy egzamin. To bardzo ważne szczególnie w pierwszej fazie cyklu. Ale zapisywanie trwa może rok, półtora.

Tylko rok?

M: Tak, przynajmniej tak było u mnie. Uważna obserwacja pomaga szybko się poznać.

A jeśli dziewczyny mają nieregularny okres?

M: Wtedy trzeba iść do lekarza ginekologa i dowiedzieć co jest tego powodem. Zorientować się czy wszystko jest w porządku. Jeżeli nie, trzeba to uregulować. Do tego chyba w każdym mieście przy szpitalach i przy parafiach są szkoły NPR.

Ale pewnie trzeba szukać przez znajomych, żeby znaleźć kogoś fajnego. Nie każdy ma znajomości.

M: Też nie poszłabym do kogoś z ulicy. Ale jeżeli ktoś jest po Studium Teologii Rodziny i pracuje w Poradni Życia Rodzinnego, to musi wiedzieć co robi.

[Victoria z FemmeHead o naturalnych metodach kontroli płodności. Ciekawy kanał.]

Kiedy najlepiej zacząć interesować się NPR?

M: Będąc nastolatką. Ale jak wiesz, nie jest to takie proste. Wtedy ma się różne inne pomysły na życie i w ogóle nie masz do tego głowy.

Bo po co?

M: Żeby zobaczyć co się dzieje z moim organizmem. Dlaczego pomiędzy miesiączkami boli mnie brzuch? Najlepiej łyknąć tabletkę przeciwbólową i nie myśleć. Kiedy się zorientujesz, że boli, bo masz np. czas jajeczkowania, to już wiesz, jesteś spokojna i bierzesz ewentualnie lek rozkurczający.

No dobra, dziewczyny łatwiej przekonać. Ale jak rozmawiać o NPR z facetami?

M: Trzeba rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Wypisać za i przeciw. Tych „za” będzie więcej. Mężczyźni lubią konkrety. To pomaga w negocjacjach i nakreślaniu drogi do bezstresowego życia.

Na studium [Studium Teologii Rodziny – przyp. J.] byli mężczyźni. Co prawda dwóch czy trzech, ale to oni chcieli się uczyć metody bardziej niż ich żony. Zdarza się i tak.

A kiedy dni płodne trafiały np. w rocznicę ślubu? Nie było to frustrujące?

M: Nie. Rocznicę ślubu można spędzić w inny, kreatywny sposób. NPR daje wolność i niesamowity spokój, bo żyjesz w zgodzie z sobą, swoją wrażliwością i swoim sumieniem. Bardzo istotne jest to, że dzięki NPR to ty decydujesz kiedy i czy chcesz mieć dziecko.

No wiesz, osoby stosujące antykoncepcję wychodzą z podobnego założenia. Ucząc się NPR nie byłaś egzotycznym okazem wśród znajomych?

M: Nie, bo moi ówcześni znajomi też stosowali NPR. Ale kiedy w tej chwili mówię, że całe życie stosuję naturalne planowanie, koleżanki dziwnie się na mnie patrzą. To zaskakujące – i dla nich i dla mnie. Dla mnie dziwne jest to, że można świadomie całe życie przyjmować chemię, która odkłada się w organizmie. Przecież nigdy nie wiesz jakie wywoła skutki – dla twojego organizmu i dla twoich jeszcze nienarodzonych dzieci.

Wiele osób myśli, że NPR to wyliczanie dni płodnych na podstawie długości cyklu. To oczywista nieprawda, bo polega ono m.in. na codziennym mierzeniu temperatury, obserwowaniu wydzielin, na czym jeszcze?

M: Na samym początku trzeba też patrzeć na to co jem i piję, czy się stresuję czy nie. Wszystko dokładnie zapisuje się przy każdym dniu. Na początku to totalna abstrakcja, bo nie wiesz co zapisujesz i co z tego wyniknie. Ale po miesiącu, dwóch, trzech poznajesz co dzieje się w twoim organizmie. Wtedy widzisz, że po wypiciu alkoholu skacze temperatura, a w czasie jajeczkowania wszystko się zmienia. Dopiero po pół roku takiej ścisłej obserwacji możesz ustalić mniej więcej długość twojego cyklu i to, kiedy masz dni płodne.

Czemu ludzie uważają seks i NPR za tabu? Ty się denerwowałaś, tłumacząc mi wszystko, kiedy byłam nastolatką?

M: A jak Ty mnie odbierałaś? Stresowałam się?

No nie.

M: Dla mnie rozmowy na ten temat są naturalne i normalne. Ale czasem ludzie mają totalnie niepoukładane życie – nie tylko wewnętrzne, rodzinne ale też, psychiczne, biologiczne, seksualne. Każde świadectwo (nie tylko wiary, ale też sposobu życia) trzeba zacząć od siebie. Inaczej to nie ma sensu.

kaboompics.com_In the Rustic Bedroom

Mam wrażenie, że NPR pogłębia relację między mężczyzną a kobietą. Uczy rozmawiania ze sobą.

M: Tak, to dużo zmienia w relacji. Jeżeli masz wsparcie drugiej osoby, czujesz się pewniejsza, zdecydowana, w pełni sobą. Ale naturalne planowanie rodziny, czyli świadomość i znajomość siebie, pomaga też w wychowywaniu dzieci, bo wiesz czego chcesz i nie masz problemu ze zdecydowaniem. Rodzice często oddają władzę rodzicielską swojemu dziecku. To ono decyduje co, gdzie i kiedy.

Kiedy nie masz z tyłu głowy nieuzasadnionych problemów, a w sercu niepokoju, że robisz coś niezgodnego z tobą, jesteś wolna. I nikt nie wejdzie ci na głowę.

Kiedy zrozumiałam, że naturalne planowanie rodziny wiąże się z tzw. „czystością małżeńską” myślałam, że coś mnie trafi. Czekać do ślubu a potem dalej robić sobie trudności? Musiałam dojrzeć, żeby zrozumieć, że NPR nadaje małżeństwu genialny rytm.

M: Tak. Jest to trudne, ale „musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od Was nie wymagali” [słowa Jana Pawła II do młodych – przyp. J.]. Nie można żyć i nie zastanawiać się jak żyję. Wszystko musi mieć jakiś sens i logikę. NPR daje parze niesamowite poczucie poukładania, wewnętrznego spokoju, harmonię, zrozumienie i szacunek. To my decydujemy czy to dobry moment na poczęcie dziecka czy nie. I do którego momentu chcemy mieć dzieci.

Znając NPR dokładnie wiem nie tylko kiedy nie współżyć, ale też w którym momencie najlepiej współżyć, jeżeli staramy się o dziecko. To bardzo ważne, szczególnie dla par, które mają problemy z zajściem w ciążę.

No tak, ale mówi się, że w czasie niepłodnym kobieta nie ma ochoty na seks.

M: Po dwóch, trzech tygodniach? No nie sądzę… (śmiech) Jeżeli się kocha drugą osobę, to się jej pragnie.

Moje koleżanki stosujące NPR bardzo je sobie chwalą. Ale jest to jakieś dziwne tabu, kojarzące się z zacofaniem i wstydem.

M: To wynika chyba z braku wiedzy. NPR to naturalne, nie „kościelne” czy „katolickie” planowanie rodziny. Powstało dzięki badaniom prowadzonym przez naukowców i lekarzy ginekologów.

Jeżeli ktoś kończy studia i uważa się za osobę „wykształconą”, a nie zna swojego organizmu, to chyba coś jest nie tak. Nie mówiąc już o emocjonalnym, duchowym i psychicznym poznaniu i zrozumieniu siebie. To podstawa i wielka inwestycja w siebie. Skoro uczymy się jak wychowywać dzieci, jak być prawnikiem i jak upiec tort, to dobrze dowiedzieć się też jak funkcjonuje mój organizm. Do tego wystarczą chęci i naprawdę niedużo pracy.

A Wy znacie ludzi, którzy stosują naturalne planowanie rodziny? Zdarza Wam się o tym rozmawiać?

Zobacz inne wpisy

33 komentarze

  • Reply espada 24 września 2017 at 19:12

    Bo seks nie sluzy wylacznie rodzeniu dzieci. Nie zyjemy juz w epoce prehistorycznej. Nie dzieci sa najwazniejsze w zwiazku dwojga ludzi a oni sami,ich szczescie.
    Czlowiek powinien planowac potomstwo racjonalnie. Nie chca dzieci,niech nie robia.
    By the way,sa jeszcze komputery cyklu,nowoczesne urzadzenia do ustalania dni plodnych i nieplodnych,nie trzeba sie meczyc z liczeniem.

  • Reply Anna 14 sierpnia 2017 at 21:20

    Chciałam coś od siebie napisać.
    Jestem młodą mężatką (kilka miesięcy) i powiem tylko tyle naturalne metody planowania rodziny zabierają strach przed ciążą!Wszelką obawę! Dziwne, co nie? Niejedna kobieta / dziewczyna wyzwałaby mnie od zacofanych debilek.
    Ale to prawda.
    Stosowanie npr jest życiem w prawdzie. Stajesz naprzeciw natury, która jest piękna.
    Wyrażam tym wielki szacunek do samej siebie.

    Mój mąż cieszy się, że jestem zdrowa.
    Rozmawiamy często o współżyciu, nie zawsze jest łatwo, ale jakkolwiek by nam to nie wychodziło to jest to więziotwórcze. On czuje, że jest odpowiedzialny za nowe życie, a to oznacza że nie jest chłopczykiem, który ze strachu kazałby mi coś łykać.

    Wszystko co piękne nie jest łatwe, ale wnosi wartość w życie tak jak npr.

    • Reply Jola Szymańska 16 sierpnia 2017 at 13:01

      Aniu i o to chodzi! :) Ale fajnie, życzę Wam żeby było między Wami coraz piękniej :) Pozdrawiam!

  • Reply 27-latka 16 marca 2017 at 19:13

    Hej! I my stosujemy z mężem NPR, i pomimo wielu zalet powoli ja mam tego dość… jesteśmy 2 lata po ślubie, a wg metody angielskiej możemy zbliżać się do siebie przez około 10 dni (!) w przeciągu jednego cyklu, który trwa około 50-60 dni… Bo 12 dni fazy III, a 3 pierwsze odpadają… Bo faza I ma około 7 dni, z czego 5 to krwawienie… a pomiędzy? Ciągłe rosnące i opadające objawy płodności – śluz, szyjka, temperatura, nawet odczucie bólu i podniecenia. Ale do jajeczkowania nie dochodzi. Wszystko uspakaja się na 2 dni, i znów hormony w kierunku jajeczkowania, aż za 4 razem może się uda. To przez PCOS, ok, tylko co to zmienia? pigułek brać nie chcę, a owulacja w każdym cyklu jest – albo po tygodniu, albo po 40 dniach fazy płodnej. Cykle mają od 32 do 60 dni. A przecież decyduje PIERWSZY objaw płodności,u mnie od razu po miesiączce, nigdy nie wiem, czy ten cykl nie będzie miał jeszcze mniej dni, więc zostaje tylko III faza..Zachęcam wszystkie Panie tak chwalące NPR i oceniające małżeństwa którym „ciężko zrezygnować na kilka dni (kilka dni, dobre sobie…) z seksu” aby tuliły się do swojego męża przez 40 dni, patrząc co rano na wykres i z nadzieją wypatrywać tego skoku, tych kilku dni bliskości, po których nastąpi znów niewiadomo jak długa udręka dla was obojga… jeszcze się nie ugięliśmy antykoncepcji, ale jak długo można?

    • Reply Sylwia 31 marca 2017 at 19:55

      Nie chcę wyrokować i oceniać, bo nie znam Twojego przypadku, ale czym innym jest przyjmowanie hormonów w celach leczniczych, a czym innym w celu antykoncepcyjnym. Czy lekarz próbował szukać przyczyny PCOS? Czy zlecił badania hormonów? Czy uwzględnił możliwy niekorzystny wpływ insuliny (dominujący szczególnie u pacjentek z nadwagą)? Czy zalecił odpowiedni sposób odżywiania? Nie wiem, na jakim etapie jesteś, ale konsekwencje PCOS w pewnych przypadkach są do złagodzenia. Czasem zastosowanie hormonów jest niezbędne w tym schorzeniu (np. jeśli w jajniku powstają powiększające się cysty). Szczerze współczuję obecnej sytuacji. Ale może da się coś jeszcze zrobić?

      • Reply 27-LATKA 23 czerwca 2017 at 18:41

        Poszłam za radą, zakończyłam przeróżne testy hormonalne, krzywe cukrowe, badania tarczycy… Obraz typowy dla PCOS: wysoki testosteron, hipoglikemia reaktywna, jajniki w pęcherzykach. Poza tym wszystko OK.
        Ale co do NPR w moim przypadku – nie mogę powiedzieć, że nie działa… owszem, świetnie wiem, czy owulacja była, czy nie – przedostatni cykl miał 59 dni – po przyjściu krwawienia wiedziałam, że było około 4 podejść do jajeczkowania, żadne nieudane. Następny cykl 94 dni. Owulacja przyszła na koniec. Wynik NPR? Mogliśmy zbliżyć się do siebie tylko na początku poprzedniego cyklu do dnia 12-tego (13 zaczęły się objawy płodności, minus oczywiście 5 dni okresu), i potem dopiero po skoku następnego cyklu (faza lutealna 14 dni – 3 ), ponieważ w poprzednim skoku temp. nie było…. A więc 130 dni ciągiem bez współżycia z mężem (4 miesiące!). Tak wygląda NPR naprawdę wielu kobiet, wielu małżeństw. Dlatego bardzo bolą mnie artykuły sugerujące, że każda kobieta stosująca antykoncepcję hormonalną/prezerwatywy idzie na łatwiznę i na pewno jej się po prostu nie chce badać swojego ciała. Naprawdę przydałby się artykuł dla kobiet, które zmagają się ze zdiagnozowanym PCOS, bo takich po prostu w oparciu o NPR nie ma.

        • Reply Jola Szymańska 23 czerwca 2017 at 21:27

          27-latka, masz rację :-( Brakuje rzetelnej i przystępnej wiedzy w internecie na ten temat.

  • Reply Robek 26 grudnia 2016 at 21:53

    Nie rozumiem.. większość osób, które stosują npr robi to po to, by nie mieć dzieci. Czemu uważacie, że to nie jest grzech?

    Wg mnie npr nie jest grzechem jedynie w 2 przypadkach:
    1. osoby ją stosujące chcą mieć dzieci i uprawiają seks w te dni, gdy kobieta jest płodna
    2. sytuacja rodziny jest bardzo trudna np. wielodzietność, ubóstwo, i wtedy dopuszcza się seks by nie zajść w ciążę

    W innych sytuacjach – np. na zasadzie, „na razie nie chcemy mieć dziecka, bo praca, bo jesteśmy za młodzi” itp. stanowi po prostu antykoncepcję.

    Tu fragment wypowiedz ks. Pawlukiewicza:
    Jeśli ktoś mówi oby tylko bachora nie było i nawet stosuje npr to stosuje antykoncepcję. Można stosować npr jako antykoncepcję” (więcej https://www.youtube.com/watch?v=SqqBXx1kRy4)

    W internecie jest również wiele wypowiedzi na ten temat (także księży).

  • Reply MałaMi 22 października 2016 at 14:42

    Jako młoda mężatka i kobieta powiem jedno – po wielu przemyśleniach i nauce NPR, mówię tej metodzie: nie. Nie wątpię w skuteczność tej metody i bliski jest mi katolicki światopogląd – z tego powodu nie stosuję tabletek lub co gorsza spirali, jednak nie trafiają do mnie argumenty demonizującą prezerwatywy. Mam wrażenie, że Kościół wtrąca się w życie seksualne człowieka do granic możliwości. Z mężem żyliśmy w czystości do ślubu, choć byliśmy parą wiele lat, tylko po to, by mieć poczucie winy, gdy kochamy się jako mąż i żona używając prezerwatyw. Seks to tak ważna sfera życia – dlaczego mam rezygnować z niej na kilka tygodni (najpierw okres, potem dni płodne) i to często w dniach, kiedy biologicznie popęd kobiety jest największy? To bardzo godzi przede wszystkim w kobietę, podobnie jak odpowiedzialność za cały proces. Mąż może mnie wspierać, ale to nie on będzie mierzył mi temperaturę, czy obserwował wydzieliny. Nie planuję dzieci w najbliższej przyszłości, ale jestem otwarta na życie, tak samo jak przy stosowaniu NPR, bo przecież nie ma środka w 100% zapobiegającego ciąży. Mimo to KK wmawia mi, że seks z własnym mężem z użyciem nieporonnych środków antykoncepcyjnych to grzech. Nie zgadzam się z tym.

  • Reply Klara 22 października 2016 at 13:45

    I ja stosuję i bardzo sobie chwalę. Zaczęłam się uczyć jakoś dwa lata przed ślubem jeszcze jako nie-narzeczona. Mój mąż pomaga bardzo, jest umysłem ścisłym podoba mu się jak „działam”. Czasami zdarza nam się frustracja w stylu „ja chcą to nie mogą, jak nie chcą to muszą” ale generalnie NPR wnosi relacje na nowy wymiar szacunku i zrozumienia, także bardzo polecam.

  • Reply Inezka 9 września 2016 at 21:58

    prawie 10 lat- 2 planowanych dzieci :)

  • Reply Ela 7 września 2016 at 21:38

    Wspaniała mama i wspaniała córka :) Marzy mi się taka relacja.
    Ps. Ja również stosuję NPR od 8 lat. Mamy już troje dzieci, ale nie przypadkowych.

  • Reply M GS 1 września 2016 at 21:23

    Cześć! Jestem tu pierwszy raz i pewnie przysiądę na chwilę dłużej! Super temat i super wywiad – wciąż tak mało mówi się o bogactwie i pięknie NPR! Ale pojęcie NPR jest baaardzo szerokie – nie wszystkie metody wymagają mierzenia temperatury i restrykcyjnego trzymania się regularnego trybu życia (to przecież jest dla większość awykonalne). Jedną z metod NPR jest Model Creigton, który wyrósł na gruncie metody Billingsów (w materiale video też jest o tym wzmianka). I jest to na tyle rozwinięta metoda zarówno unikania poczęcia jak i planowania poczęcia, że idealnie pasuje nie tylko tym kobietom z regularnym cyklem, ale i tym z wszelkimi nieregularnościami, chorobami, karmiącym piersią, tym które karmienie odstawiają itd. Stosujemy z Mężem -polecamy:)

  • Reply Marcin 31 sierpnia 2016 at 11:10

    Z doświadczenia (jako mąż) wiem, że wystarczy (przynajmniej nam) obserwacja śluzu i zapamiętanie kiedy była miesiączka.

  • Reply Katarzyna 29 sierpnia 2016 at 15:29

    Wspaniały wywiad i fantastyczny blog!
    Ja z mężem również stosujemy npr ale w formie komputera cyklu, który dodatkowo „prognozuje” płodność na najbliższe dni. Kupiłam go po narodzinach drugiego dziecka, właśnie ze względu na trudności w obserwacjach z powodu karmienia i nieregularnych godzinach snu. A npr uczyłam się na fakultecie na studiach medycznych, teraz jestem na 5 roku i tak, mam dwójkę małych dzieci, starsze ma 3 lata. Zawsze chciałam być młodą mamą i mieć dużo dzieci, nie chciałam odkładać macierzyństwa na „po studiach” kiedy będę mieć 27 lat. Na fakultecie z Metod Rozpoznania Płodności dużo mówili o tym, że najlepszym wiekiem na pierwsze dziecko jest do 25 r.ż. Jeden z prowadzących nawet powiedział że już cała teorie znamy i zebysmy już poszły pogodzić dzieci zamiast siedzieć i go słuchać 😂 i tak tez zrobiłam! Łatwo nie jest, ale gdyby było łatwo to byłoby nudno. Mozja ścieżka d nieba jest bardzo wąska.
    Pozdrawiam!

  • Reply Matka trójki 29 sierpnia 2016 at 01:04

    niestety ta metoda mnie nie przekonuje – mam trójkę naprawdę małych dzieci(najstarsze ma 3,5 roku) i w listopadzie dołączy do nas czwarte – nie wiem kiedy miałabym mierzyć temperaturę i wszystko zapisywać, skoro wstaję po kilka raz w nocy i nie mam możliwości nic mierzyć, bo biegnę do dziecka. Zastanawiałam się nad zakupem mikroskopu Afrodyta, ale nie zdążyłam bo zaszłam w ciążę. Po porodzie czwartego dziecka to chyba się w niego wyposażę, bo nie mam już sił.

  • Reply Magda 29 sierpnia 2016 at 00:05

    Ja stosuje od 10 lat nmpr. Jestem lekarka, nie widziałam nigdy w tym co robię dowodów zacofania, na studiach dziwiło mnie że niektórzy ginekolodzy mówią o tej metodzie „katolicka ruletka”. Przesmiewczo. Mówiły to osoby które delikatnie rzecz ujmując miały inne wartości niż moje. Moi rodzice stosowali prezerwatywy. Wiedziałam o tym, nie miałam wzoru z domu. Po prostu po swoim nawróceniu w strachu ale i ufności że Bóg się nie myli postanowiłam z mężem że spróbujemy. Postawiłam dla tej metody dużo – gdybym zaszła w ciążę nie skonczylabym studiów bo wyszłam za mąż na 2 roku studiów i z mężem mieszkałam daleko od uczelni. Szaleństwo dla Boga bo chciałam żyć w czystości. Okazało się że ta metoda jest niezwykle skuteczna. Zaszłam w ciążę wtedy kiedy chciałam dokładnie co do miesiąca. Tuż po 6 roku studiów urodziłam syna.
    Po porodzie drugiego również zaplanowanego i również z powodzeniem co do miesiąca dziecka kupiłam komputerek z termometrem który za mnie zapamiętuje temperaturę i nie muszę robić wykresów bardzo mi to w moim zabieganiu ułatwiło życie. Nie był tani kosztował chyba 700 zł ale było warto.
    Nigdy nie żałowałam tej decyzji. Z konsternację patrzę na ludzi którzy śmieją się z npr. Idą za głosem większości. Boją się nawet próbować bo zajście choćby w jedna niechciana ciążę to zagrożenie. Rozumiem to że czasy są takie że kobiety pracują nie mogą sobie pozwolić na ciążę w nieodpowiednim czasie ja też mogłam nie skończyć studiów. Ale… raz w życiu podjęłam odważna decyzje i okazuje się że był to tylko raz bo teraz jestem z siebie dumna, bardzo się cieszę że nie zaprzątam sobie głowy niczym prócz pomiaru temperatury rano i kilkoma rzeczami na które zwracam uwagę. To jest łatwe.
    Nie muszę brać dużych dawek hormonów ani kupować prezerwatyw ani szukać innych sposobów. Jest naturalnie, krótka abstynencja później jest wynagradzana oczekiwanym przez nas obu wspolzyciem.
    O tyle było mi łatwo żeby się przełamać bo ja raczej patrzę z otwartym umysłem na różne sposoby życia i wybieram dla siebie to co wydaje mi się sensowne i logiczne. I tak było w tej sytuacji. Zastanowiłam się, wybrałam wydało mi się początkowo że coś ryzykownego a potem okazało się to wspaniałe dla naszej rodziny. Argument dla wierzących – wiem że otrzymałam wiele łask z tego powodu że odpielam dla Boga fałszywe pasy bezpieczeństwa, oddałam się Mu całkowicie.

  • Reply Marta 28 sierpnia 2016 at 23:47

    A mnie nurtuje jedno gdzie mierzymy codziennie tę temperaturę: pod pachą czy w pochwie? Może pytanie głupie, ale naprawdę nie mam pojęcia, a nigdzie nie mogę znaleźć odpowiedzi.
    Nigdy nie stosowałam tej metody. Nie brałam też tabletek antykoncepcyjnych. Mam 1 dziecko.

    • Reply Iza 4 października 2016 at 16:29

      Zalecane jest mierzenie temperatury w ustach lub w pochwie – należy wybrać jedną opcję na stałe, bo czas pomiaru jest różny w obydwu miejscach. :)
      więcej tu:
      http://npr.pl//index.php/content/view/29/43/

      • Reply Sylwia 31 marca 2017 at 20:12

        I jeszcze jedno niezbyt eleganckie, ale „najszybsze” i „najdokładniejsze” miejsce – w odbycie. Tu wystarczą 4 pełne minuty. Oczywiście termometr służy wyłącznie do tego celu. Przed pomiarem można go nasmarować wazeliną lub inną neutralną maścią, a po pomiarze umyć wodą z mydłem.

  • Reply Marta 27 sierpnia 2016 at 22:01

    Do NPR zawsze byłam nastawiona sceptycznie, a to właśnie przez to, że kojarzyło mi się ze świętszymi-od-Papieża katolikami, którzy go stosując, patrząc na innych, godnych potępienia grzeszników z góry. I zawsze też zdawało mi się lekką hipokryzją – skoro stosując i antykoncepcję i NPR chodzi o to samo – żeby nie doszło do zapłodnienia – to czy metoda jest aż tak istotna? czy ważniejsza intencja? Ale muszę przyznać że ten wywiad – bez zadęcia, w ogóle tak naprawdę nie mówiący wprost o wierze (choć podskórnie mówiący o niej bardzo dużo) mnie absolutnie z a c h w y c i ł . Naprawdę. Pokazuje zupełnie normalne, zupełnie zdrowe myślenie i bardzo racjonalnie przedstawia argumenty za NPR. zaczynam się p o w o l i przekonywać, serio. Pierwszy raz pomyślałam o NPR bez lekkiej podśmieszki ;) a zupełnie pozytywnie. no, no – mnie niełatwo przekonać, więc gratuluję. A gratuluję tego, że przekonujecie, wcale nie przekonując wprost, nie agitując za tylko po prostu – mówiąc i będąc. mega.

    • Reply M. 3 września 2016 at 18:14

      Rożnica miedzy antykoncepcją a NPR? Np. szkodzenie sobie na zdrowiu niepotrzebną chemią/dodatkowymi hormonami, to ze przy tabletkach dochodzi do zapłodnienia (tak, mimo popularnego przeświadczenia że przy tabletkach właśnie do poczęcia nie dochodzi) ale komórka nie może sie zagnieździć w macicy (na to nie pozwalają tabletki) i obumiera więc jest to oczywiście sprzeczne z nauką Kościoła, jeśli chodzi o prezerwatywy to zmniejsza bliskość między małżonkami, a na korzyść NPR przemawia także to, że zawsze pozostaje otwartość na nowe życie, co nakazuje Kościół tj. akceptujemy wolę Bożą, że stosunek może skończyć się poczęciem.

      • Reply A. 29 września 2016 at 20:23

        Nie ma metody antykoncepcji, która daje stuprocentową pewność. Dotyczy to NPR jak i prezerwatyw, tak więc argument o tym, że przy NPR pozostaje otwartość na nowe życie jest chybiony.

  • Reply Monika 27 sierpnia 2016 at 17:03

    Dobry temat, również stosuje NPR, chociaż jest trudno, szczególnie po ciążach i w czasie karmienia piersią. Wstaje o różnych godzinach w nocy i nad ranem, więc pomiar temperatury nie będzie zbyt miarodajny, cykle są jeszcze nieregularne (a minął rok). W okresie niepłodnym nie mam kompletnie ochoty na współżycie, a jeśli już przychodzi ochota to organizm nie chcę ze mną współpracować w tej kwestii. Stąd niestety dużo kryzysów w tym czasie.

    • Reply Jola Szymańska 27 sierpnia 2016 at 18:14

      Monika, Mama napisała mi właśnie w mailu odpowiedź dla Ciebie ;-) „To normalne i naturalne, że po ciąży kobieta nie jest zainteresowana współżyciem, ona jest zainteresowana swoim małym dzieckiem (instynkt). Niestety zmęczenie robi swoje. Wychowanie i opieka nad małymi dziećmi jest bardzo wyczerpująca. O kryzys w tym czasie nie trudno. Życzę powodzenia i cierpliwości!” Ja też Ci tego życzę :-) uściski! J.

      • Reply Monika 28 sierpnia 2016 at 16:19

        Dziękuję za ciepłe słowa, na razie walczymy z wszystkich sił i się nie poddajemy. Wiem, że niejedno małżeństwo to przechodzi w szczególności jeśli jest mała różnica wieku u dzieci (a u nas jest niecałe 2 lata). Również ściskam. M

    • Reply Kam 27 sierpnia 2016 at 19:16

      Moniko, doskonale rozumiem. Przy niemowlaku „na piersi” NPR to wyzwanie. Tak naprawdę to nie tylko NPR, ale i w ogóle znajdowanie czasu dla siebie nawzajem przy maluchach to rodzaj batalii, bo czasem zamiast pogadać z mężem, chętnie by się pospało 😉. Wiemy, że warto i trzeba inwestować w to przymierze, a dzieciaki w końcu zaraz wyrosną z tego dzidziusiostwa, a nas ten trudniejszy czas tylko zbliży. Tak sama myślę o tym momencie życia, w którym obie jesteśmy.

      • Reply Monika 28 sierpnia 2016 at 17:18

        Dziękuje za ciepłe słowa. Rzeczywiście bardzo chcę polegać tylko na NPR, inne metody sprowadzają do przedmiotowego traktowania współżycia, co w przyszłości może przyczynić się do kryzysu w tej sferze. Wierzę, że ścieżka którą podążam jest najlepszym wyborem i mam nadzieję, że tak jak piszesz ten trudniejszy czas mnie zbliży ze współmałżonkiem.

    • Reply Karo 27 sierpnia 2016 at 22:09

      Warto pic przywrotnik reguluje ph pochwy I wplywa pozytywnie na hormony reguluje je. Tez jestem matka karmiaca I wszystko chodzi jak w zegarku :-) zawsze chwytam sie Bozej apteki :-)

      • Reply Monika 28 sierpnia 2016 at 13:08

        Dziękuję za radę, na pewno wypróbuję :)

  • Reply Klaudia 27 sierpnia 2016 at 15:45

    Jolu, dziękuję bardzo za ten wywiad oraz za szczerość i otwartość, jakich świadectwo dałyście razem z Mamą :-)

  • Reply Sferyczna 27 sierpnia 2016 at 13:16

    Jola, dobra robota! :) Piękny wywiad, pozdrów mamę.

  • Reply Anna 26 sierpnia 2016 at 22:40

    Dla mnie temat na czasie, jako dla mężatki. Zapraszam także na mojego bloga o tematyce katolickiej: https://katolickitutorial.wordpress.com/

  • Napisz coś od siebie

    Zapisz się na mój newsletter!

    autoresponder system powered by FreshMail