natura

Co zrobię w Walentynki?

10 lutego 2016

Jedni spędzą ten dzień z Schopenhauerem, inni będą ekspić lub jeść pudełka czekoladek. Jedni deklarują, że 14 lutego odmówią różaniec lub będą gentlemanami, inni zajmą się programowaniem lub grą w LOLa. A ja? Też coś zrobię. W końcu raz się żyje.

Fejs-life balans

Całkiem nieźle radzę sobie z utrzymywaniem właściwego fejs-life balans. Umiem powiedzieć sobie „stop” – na przykład, kiedy dla zabicia czasu (którego nie posiadam) odświeżam stronę główną po raz trzeci. Jest całkiem nieźle. Do tego stopnia, że spory ideologiczne osób, dołączających do walentynkowych „wydarzeń” (ja będę gentlemanam!, ja się pomodlę!, a ja, frajerze, se zagram) wydają mi się całkiem inspirujące.

Ale kiedy w realu rozmawiam z koleżankami o Walentynkach, okazuje się, że te planują bawić dzieci znajomych, spać i czytać. Wyskoczą na mszę. I sama też dochodzę do prostego wniosku – szkoda życia na to, co nim nie jest. Dlatego w Walentynki wybieram pietruszkę.

I banana.

Wszystko zblenduję i rzucę się na kształtne litery kolejnych stron Jeżycjady. Z witaminami w dłoni świat (nie tylko książkowy) wygląda lepiej. Stwierdziłam więc, że podzielę się z Wami przepisem, który ratuje moje serce, duszę i ciało od dobrych paru tygodni. Dodaje energii i jest przepyszny. A w takie szare dni okazuje się zbawieniem dla spragnionego słońca i kolorów organizmu. Lub organizmów.

Przed Wami koktajl z pietruszką. W trzech wersjach kolorystycznych.

W składzie (na 1 porcję):

  • szklanka mleka sojowego (niesłodzonego) albo 2 pomarańcze albo pomarańcza i grejpfrut
  • natka pietruszki
  • banan

W wersji z pomarańczą lub grejpfrutem wyciśnij z nich sok. Wszystko razem zblenduj, wlej do ulubionego słoika. Otwórz książkę. Wyłącz telefon.

O matko, czy można sobie wyobrazić lepszy przepis na post, walentynki i roztopy? Jeżeli tak, udowodnijcie w komentarzach ;-)

Zobacz inne wpisy

32 komentarze

  • Reply Julka 6 kwietnia 2016 at 11:44

    Czytam to dopiero teraz. Trafiłam na Twojego bloga bo koleżanka podesłała mi filmik o dresach katolickiego interentu. Super! Byłam zachwycona, bo miałam wrażenie, że mówisz dokładnie to co myślę :)
    Co do Jeżycjady: w grudniu, chyba 25go, siedziałam cały dzień – akurat nie mieliśmy gości – i pochłonęłam (dosłownie) całą najnowszą część, chyba Feblik się nazywa. Uwielbiam książki Musierowicz, jak je czytam czuję się znów jak nastolatka (nie żebym była jakaś STARA, mam 23 lata ;D ) i czas w ogóle znika, jestem ja i książka, herbatka, może jakaś przyjemna muzyka w tle. No i mój odwieczny dres, który zakładam jak tylko wejdę do domu i zrzucę z siebie ciasne jeansy albo rajtki i spódniczkę :)
    To było a propos książki, a teraz a propos Walentynek. To były moje ente już Walentynki jak jestem sama, ale było i tak super. Byłam na wyjeździe ze znajomymi i dobrze się bawiliśmy. Wszyscy razem :)

  • Reply Dżony 16 lutego 2016 at 18:53

    Ja w ramach walentynek biegałem z oponą (nie mam na myśli sadła, którego nie mam ale autentyczną, samochodową, gumową R16 205×65 :)). Założyłem sobie uprząż wspinaczkową, przywiązałem oponę repem i pobiegłem w las. A piszę to dlatego, że polecam łączyć banana z kiłi (kiwi) albo jabłko ze świeżo wyciśniętym sokiem z buraksa. Oczywiście z mlekiem ale tym katolickim, a nie sojowym ;).
    Pozdrawiam z pięknego miasta Łódź!

    • Reply Jola Szymańska 18 lutego 2016 at 19:05

      To jest jakieś „katolickie” mleko?!??!?! ;-D Dzięki za inspirację, muszę w końcu spróbować soku z buraka. Pozdrowienia z Krakowa!

  • Reply Koala 11 lutego 2016 at 15:08

    Ha! mam dosyć podobny. Choć ja nie będę czytać, a pisać. Pracę licencjacką :D Z przyjemnością wypróbuję pietruszkę z bananem, bo takiego połączenia nigdy nie próbowałam :)
    pozdrawiam!

    • Reply Jola Szymańska 18 lutego 2016 at 19:05

      Jest zaskakująco genialne! Mam nadzieję, że się udało ;-)

  • Reply Natalia 11 lutego 2016 at 12:30

    „szkoda życia na to, co nim nie jest” – świetny wniosek! To jest chyba sedno dla tych którzy oczekują innego życia

  • Reply lidka 11 lutego 2016 at 11:46

    W ten dzień, jak w każdy inny zwyczajny dzień, posiedzę z Tym, który Jest, przyjmę najpiękniejsze wyznanie Miłości w Najświętszym Sakramencie, spróbuję Mu powiedzieć o mojej ułomnej próbie kochania Go, choć na to pewnie nie wystarczy słów, jeszcze raz popatrzę na krzyż, będę patrzeć na tego, którego przebodłam moimi grzechami, Męża Boleści, a który nie otworzył Swoich ust na słowa skargi. Polecam na ten dzień słowa św. Tereski: „Jezus jest chory z miłości i daje do zrozumienia, że taką chorobę można uleczyć tylko miłością”. Tak to widzę. Mam nadzieję, że w natłoku banalnych zajęć i spraw nie zgubię w tym dniu ani okrucha Jego Miłości. Życzę Ci na ten dzień i na wszystkie dni dużo Miłości, a sobie, żebym kiedyś była trochę tak piękna jak Ty:) pozdrawiam znad niezdarnie lepionych pierogów:)

    • Reply Jola Szymańska 18 lutego 2016 at 19:09

      Dzięki Lidka, piękny ten cytat z Tereski :-) Bądź dużo piękniejsza niż ja!
      PS Zazdroszczę motywacji do pierogów :-D

  • Reply Tycia Tycia 11 lutego 2016 at 10:12

    Muszę koniecznie wypróbować ten przepis :)

    • Reply Jola Szymańska 11 lutego 2016 at 11:32

      Warto, człowiek od razu czuje się o niebo lepiej :-)

  • Reply Edyta 11 lutego 2016 at 04:39

    My z narzeczonym będziemy pracować. :) Łukasz będzie gotował, a ja będę czuwać od drugiej strony wydawki, czyli od strony restauracji. Walentynki? Dla nas dzień jak co dzień. :)

  • Reply Agnieszka Jędrysik 11 lutego 2016 at 00:52

    Jeżycjada! :D aż się za tymi opowieściami stęskniłam…

  • Reply zingela 10 lutego 2016 at 23:27

    A myślałam, że dziś już nikt nie czyta „Jeżycjady”. Ufff! :D

    • Reply Jola Szymańska 11 lutego 2016 at 11:31

      Ja na „starość” dopiero ją zaczynam! Jest zachwyt :-)

  • Reply Anka 10 lutego 2016 at 20:57

    Jak już zrobiło sie tak kulinarnie, to podzielę się, niedawno odkrytym przeze mnie, koktajlowym przepisem. Niestety, jako że robię na przysłowiowe „oko”, to trudno mi ustalić proporcje, ale mniej wiecej byłoby to tak: miksujemy – jarmuż (2, 3 garści), centymetr korzenia imbiru, całą limonkę/pół cytryny, ćwierć ananasa i sok jabłkowy, w ilości takiej, zeby to wszystko przykryć. Uwaga, silnie uzależnia! Chyba też go zrobię w Walentynki, jutro pewnie też i w sobotę…

    • Reply Jola Szymańska 10 lutego 2016 at 22:49

      Jak egzotycznie :-D Brzmi bosko, jutro lecę po ananas i jarmuż! Dzięki!

      • Reply Anka 11 lutego 2016 at 11:36

        Czekam na recenzję, bo to że do „Jeżycjady” pasuje bezbłędnie, to jest pewne. Błogosławionego dnia :).

  • Reply Tosia 10 lutego 2016 at 20:54

    Dzień jak codzien? ;)

  • Reply Sylwia 10 lutego 2016 at 20:44

    każdy sposób jest dobry ;)
    a ja walentynki spędzam z moją rodziną, siostry ich dzieci, nasi rodzice – będę się uczyć od nich miłości, aby kiedyś wlać ją w swoją przyszłą rodzinę :)
    pozdrawiam i życzę miłych i ciepłych wieczorów ;)

  • Reply Kiara 10 lutego 2016 at 20:14

    Dzięki za przepis, ale gdzie proporcje? Aha… w sensie że po jednym? A pietruszka to taka sobie o zwykła biała, surowa pietrucha? Jestem zaintrygowana.

    • Reply Jola Szymańska 10 lutego 2016 at 20:19

      Proporcje są bardzo proste :-) Na jedną osobę: szklanka mleka, jeden banan, natka pietruszki.
      Zmieniłam w tekście, dzięki za uwagę :-)

    • Reply Zainspirowana_światem 10 lutego 2016 at 20:44

      Kiara ;) Podejrzewam, że tak jak widnieje na zdjęciu, chodziło o natkę pietruszki, a nie o jej korzeń.

  • Reply aga 10 lutego 2016 at 20:08

    Taaak :D w Walentynki będę podróżować <3

  • Reply Anett 10 lutego 2016 at 20:06

    Genialne :D wybieram wersje z bananem. Pycha! :)
    U mnie nie wchodzi w gre wyłaczenie telefonu, bo w Walentynki jest dla mnie szczególny dzien kiedy obchodzę urodziny i obawiam sie, że wyłaczeniem telefonu spowodowałoby obdzwonienie policji i szpitali przez moich przyjaciół :)

    • Reply Jola Szymańska 10 lutego 2016 at 20:09

      Banan i pietruszka są obowiązkowe – wymiennie do tego mleko / pomarańcza / grejpfrut ;-)
      A co do urodzin – już życzę Ci wszystkiego najlepszego i najzdrowszego! :-)

      • Reply Anett 10 lutego 2016 at 20:12

        mi do szczescia wlasnie wystarczy banan i pietruszka :)
        a za zyczenia juz dziekuje. :) zwlaszcza te zdrowia, bo to teraz bardzo potrzebne! :)
        Zwlaszcza, ze dzis czuje sie jakbym zaczynala Nowe Zycie.
        Wiesz to Jolu, ale Tatus Niebieski jest mega dobry :)

  • Reply karolka 10 lutego 2016 at 20:04

    Jeżycjada! od początku tego roku jakoś wracam do niej chronicznie, co rusz do innego tomu.. to chyba miłość <3 (polecam najnowszą część, jest piękna)

    lubię takie walentynki.
    chociaż ja… chyba jednak ten różaniec odmówię :D

    • Reply Jola Szymańska 10 lutego 2016 at 20:06

      Różaniec jest najlepszym uzupełnieniem wieczoru!!! :-D

    Napisz coś od siebie

    Zapisz się na mój newsletter!

    autoresponder system powered by FreshMail