dusza

Bez żadnego ale

30 kwietnia 2016

Tato

weź mnie na ręce. Przytul i powiedz, że będzie dobrze. Że dobrze jest. „Nie masz się czego bać, jestem. Nic ci nie grozi” – powiedz. Uwolnij mnie od kłamstw i lęków. Od niewiary w życie. W sens. Od pustki i napełniania jej słowami. Od przeświadczenia, że muszę działać, sugerować, bez przerwy się starać. I wyglądać za czymś poza Tobą.

Tato, pokaż mi jeszcze raz, że tylko w Tobie odnajdę szczęście. Tylko w Tobie będę spokojna i spełniona, wolna od osądów i ucieczek. Wolna od życia, o które ten świat poleca mi się starać.

Chcę żyć życiem, które dajesz Ty.

Chcę kochać i być kochana tak, jak Ty kochasz. Nie inaczej. Bez żadnego ale.

Słyszałam już tyle kłamstw. Tyle słów o miłości, która z miłością nie ma nic wspólnego. O bliskości, która nie ma w sobie ani szczypty Ciebie. Jest tylko walką.

Nie chcę walczyć. Chcę chwalić Cię każdym słowem, spojrzeniem i dotykiem. Wywyższać Twoje Imię. Z prostej przyczyny: bo jesteś.

Dziękuję Ci za każde marzenie, które zasiałeś w moim sercu. Dziękuję za wrażliwość. Za delikatność, skrywaną pod stertą swetrów i żartów. Za smutek, który coraz szybciej sprowadza mnie z powrotem do Ciebie. Za słońce tej zimnej wiosny.

I za to, że tak mało zależy ode mnie.

Zobacz inne wpisy

2 komentarze

  • Reply Andrzej 26 października 2016 at 13:58

    Pięknie piszesz, az chce się czytać. nie kazdy blog wciąga. Twój ma to COŚ!!!

  • Reply Rafał 3 maja 2016 at 11:09

    Dziękuję za Ciebie, jak kiedyś.

  • Napisz coś od siebie

    Zapisz się na mój newsletter!

    autoresponder system powered by FreshMail